Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Geniusz w golfie". RECENZJA

Premiera w Starym Teatrze. "Geniusz w golfie" to współczesny tekst Agnieszki Jakimiak, reżyserowany w sali Heleny Modrzejewskiej przez Weronikę Szczawińską.

"Geniusz w golfie". RECENZJA
Cyfrowe Muzeum Starego Teatru, "Sen nocy letniej", reż. Konrad Swinarski 1970, fot. Wojciech Plewiński
"Geniusz w golfie" - antybiografia Swinarskiego (Teatr Stary w Krakowie, fot. Paweł Szewczyk)
%gallery_26834%

Jeśli ktoś oczekiwał skandalu - raczej się zawiódł, jeśli liczył na jakąś konfrontację z teatrem Swinarskiego - też. Nie było też podważania mitu, pikantnych aluzji, szargania świętości. Ale już forma "Geniusza w golfie" naprawdę prowokuje do myślenia.
Tak się złożyło, że całkiem niedawno Stary Teatr przypomniał kultowy spektakl Bogusława Schaeffera z Janem Peszkiem "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego". Spektakl ten, po 38 latach od premiery, znalazł się w repertuarze Starego Teatru jako część jubileuszowego show Jana Peszka pod tytułem "Podwójne solo".
Przywołuję ten manifest awangardowego języka teatralnego sprzed lat, bo "Geniusz w golfie", nawet jeśli nie celowo, to w bardzo ciekawy sposób korzysta z awangardowych tradycji sprzed prawie pół wieku, ożywiając je i jednocześnie wobec nich się dystansując.
Jeszcze przy szatniach dobiegają nas z pierwszego piętra dźwięki muzyki. Ten kontekst jest ważny, bo cały spektakl będzie mieć właściwie charakter partytury, z muzyką Krzysztofa Kaliskiego wykonywaną na żywo. Przed salą Heleny Modrzejewskiej, gdzie odbędzie się przedstawienie, w przestrzeni uświęconej popiersiem Konrada Swinarskiego dłuta Mariana Koniecznego i pod jego portretem pędzla Zbysława Marka Maciejewskiego, szóstka aktorów przy fortepianie "stroi się" do gry. Wyglądają jak postaci z teatru marionetek, w fantastycznych, monochromatycznych kostiumach projektu Natalii Mleczak. Utrzymane w trzech barwach podstawowych, żółtej, czerwonej i niebieskiej, geometrycznie skrojone komplety, "instrumentalizują" aktorów i odbierają im indywidualność.
Będą mówić, śpiewać, tańczyć, wykonywać gesty, ale nie stworzą postaci i nie opowiedzą historii. Wywołają wspomnienia, przywołają zjawy. Będą także fantazjować, cytując wypadki i zdarzenia, które kiedyś rzeczywiście się odbyły. Choć nie na pewno. "Podobno..." - to słowo jest kluczem, leitmotivem do opowieści o ich spotkaniu ze Swinarskim...
"Podobno była Wspólnota, podobno był Konrad, podobno była Tradycja, podobno było Archiwum.. Podobno były słynne spektakle, słynne monologi, słynne heroiny ze Starego Teatru, słynne bale i słynne wieczory, wreszcie słynny chichot Konrada, cytowany przez Agnieszkę Osiecką..."
"Konradzie, nastrój mnie" taką pieśnią-wezwaniem rozpoczyna się spektakl. W tym stroju zabraknie jednak harmonii i nie będzie wspólnoty. Zamiast chóru usłyszymy pojedyncze dźwięki, zamiast sytuacji zobaczymy choreograficzne zadania, bez żadnej pretensji do ilustrowania przebiegu scenicznej akcji. Zbudują ją monologi, których motywem przewodnim staną różne obawy, reprezentowane przez postaci tego dramatu: lęk przed utratą pamięci i zmianą, upływem czasu, duchami i upiorami, czy dziedziczeniem niepożądanych cech.
Nieuniknione chwile patosu przełamie absurdalny humor. Zamiast kogoś znanego i oczekiwanego (na przykład Jerzego Treli) na scenie wywołana zostanie zjawa filmowego radykała Jean -Luca Godarda, którego Swinarski prawdopodobnie jednak nigdy nie spotkał. A słynny monolog "Chcę, żeby w letni dzień, upalny dzień..." pojawi się jak zaklęcie, jak mantra, albo jak uparta wyliczanka, z której nic już dziś wyniknąć nie może. Takich zamiast i podobno będzie w tym spektaklu bez liku.
O czym jest to przedstawienie, tak formalne i fragmentaryczne, tak starannie wyczyszczone z emocji, tak uciekające od historii? Tak afabularne, tak asceniczne wręcz - w pewnym momencie aktorzy uciekają z naszego pola widzenia, zostawiają pustą scenę, pozwalając się tylko domyślać czego dotyczą dochodzące z oddali serie tupnięć, śpiewów i innych przytłumionych dźwięków. Zostają ślady, powidoki, strzępy?
To przedstawienie nie neguje historii, nie neguje zbiorowej pamięci - jest upomnieniem się o perspektywę tych, dla których opowieść o "Geniuszu w golfie" nie ma w sobie żadnej oczywistości. Ma w sobie coś z dziecięcego buntu, czy naiwnego, niepoprawnego gestu. Nie zdziwię się jeśli Państwa rozczaruje, czy zirytuje. Ale nie pozostawi obojętnymi, jeszcze raz pytając o mechanizmy, które rządzą i historią i pamięcią.
Justyna Nowicka
Obsada:
- Beata Paluch / Marta Nieradkiewicz / Małgorzata Zawadzka / Szymon Czacki / Paweł Kruszelnicki / Piotr Wawer jr (gościnnie)
reżyseria: Weronika Szczawińska
tekst: Agnieszka Jakimiak

scenografia: Natalia Mleczak

muzyka: Krzysztof Kaliski

choreografia: Agata Maszkiewicz
premiera: 11 kwietnia 2014 DS#SALA HELENA



Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"