- Zagrałam ten spektakl w dzień śmierci mojego męża i on mi pomógł. Oczywiście pomógł na tę chwilę. Ale na tym polega pomaganie sobie, że każdy dzień jest nowym dniem i każdy dzień stwarza nowe szanse. Chodzi o to, żeby nie dać się zatopić pierwszego, drugiego i trzeciego dnia. To daje nadzieję, że w ogóle sobie poradzimy - mówi w rozmowie z Sylwią Paszkowską prof. Dorota Segda, połowa aktorskiego duetu (obok Zbigniewa W. Kalety), który zabiera widzów w niezwykle emocjonalną podróż w spektaklu "Strasznie śmieszne na podstawie okropnie smutne" wyreżyserowanym przez Ewę Kaim w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie - Tym spektaklem staramy się pomóc ludziom po utracie, ale też podpowiedzieć rodzicom, aby przyglądali się swoim dzieciom. Tam padają takie rzeczy, o których ja też nie miałam pojęcia. Moja bohaterka mówi: Ja myślałam, że depresja to smutek, a tymczasem dziecko najbardziej potrzebuje miłości, kiedy jest najmniej do kochania i najbardziej nieznośne.