Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pikający telefon, czyli jak przetrwać na grupie rodzicielskiej?

Tysiące powiadomień; setki informacji tyczących się zadań domowych, zaległości, zbiórek, wyjazdów; dziesiątki uszczypliwości i niechcianych rad. To wszystko znajdziemy na grupach rodzicielskich działających na popularnych komunikatorach. Choć zakładane są w celu przekazywania informacji, to z czasem stają się przestrzenią do toczenia sporów, wyznaczania trendów, narzucania wzorców wychowawczych - dlatego sporo rodziców rezygnuje z uczestnictwa w nich, nazywając je „piekłem” lub „grupą śmierci”. Jak opisać to zjawisko? Jaki obraz społeczny dają te grupy? I w końcu, jak przetrwać na grupie rodzicielskiej? O tym z dr Justyną Kopczyńską z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego rozmawia Wioletta Gawlik.

Pikający telefon, czyli jak przetrwać na grupie rodzicielskiej?
pixabay.com

- Czy szkolne grupy rodzicielskie to nowe zjawisko?

To nie jest nowe zjawisko, bo rodzice zawsze komunikowali się w sprawach szkolnych. Nowe technologie dały nam to, że jesteśmy w tych grupach nieustająco. Nie spotykamy się tylko na zebraniach szkolnych, ale mamy szkołę cały czas w ręce i w kieszeni. To jest zbawienne, ale z drugiej strony daje poczucie, że musimy być ciągle na bieżąco.

- Dostajemy codziennie mnóstwo wiadomości. Piszą je rodzice, czyli głównie matki?

Matki są bardziej aktywne, bo mamy taki porządek społeczny, że to one są odpowiedzialne za edukację dzieci, za sferę domową. Mężczyźni są bardziej aktywni w sferze publicznej. Przestrzenią, którą zawłaszczyły sobie kobiety, jest przestrzeń domowa i szkolna, i czasami tatusiowie nie są z tego powodu zadowoleni. Moje doświadczenia są takie, że panowie na tych grupach są bardziej konkretni, ale dyskusje są bardziej sfeminizowane. Mówimy o takim zjawisku jak macierzyństwo jako projekt. Gdy rodzice wchodzą w fazę zarządzania projektem "dziecko", to ta grupa służy do efektywnego zarządzania projektem, a więc weryfikacja informacji, sprawdzanie zadań, zdobywanie zeszytów i ta arena realizacji projektu podlega takim prawom jak nasze zawodowe projekty.

- Dlaczego, pomimo potrzeby komunikowania się, narzekamy na grupy rodzicielskie, nazywając je grupami śmierci?

Narzekamy chyba w ogóle na nadmiar informacji. Musimy nauczyć się je selekcjonować. To jest kwestia nasycenia się informacjami. Natomiast te grupy zasysają dużo bardziej, bo nam na tym zależy, gdyż przedmiotem dyskusji jest nasze dziecko - projekt. Rodzice czują się w obowiązku do tego, żeby wszystko śledzić, żeby się angażować.

- Jak można sklasyfikować uczestników tych dyskusji?

Zachowania, które obserwujemy na tych grupach można nazwać laboratorium relacji społecznych, bo tam są te same osoby, które spotykamy na innych grupach i w innych przestrzeniach, nawet poza cyfrowych. Mamy aktywistów, którzy będą parli do tego, by informacje były przekazywane na bieżąco. Mamy biernych rodziców, którzy może je czytają albo w ogóle. Mamy rodziców, którzy próbują dowiadywać się, negocjować, moderować. Mamy także rodziców, którzy są bardzo zaangażowani, czasami bardziej niż ich dzieci.

Posłuchaj rozmowy:

Posłuchaj wypowiedzi

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"