Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Vitalik Havryla: To będzie inny Pan Tadeusz

Już jesienią 2025 roku Vitalik Havryla wcieli się w rolę Pana Tadeusza na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. To jedna z najbardziej wyczekiwanych premier sezonu, a sam aktor zapowiada: „To będzie inny Pan Tadeusz”. Havryla pochodzi spod Lwowa, a swoje artystyczne wykształcenie zdobywał w krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych. Na deskach teatru zadebiutował w spektaklu „Amadeusz”, a wkrótce potem zachwycił publiczność rolą Juliana Sorela w „Czerwonym i czarnym”. Z aktorem rozmawiała Sylwia Paszkowska.

Vitalik Havryla: To będzie inny Pan Tadeusz
Vitalik Havryla, fot. Mateusz Skwarczek / Teatr Łaźnia Nowa

Decyzja o studiach w Polsce

Vitalik Havryla najmłodszych lat marzył o aktorstwie, jednak spotykał się z niechęcią ze strony rodziny. Jak wspomina, jego bliscy wywodzili się z prostego, pracowitego środowiska, w którym priorytetem było zapewnienie bytu rodzinie, a aktorstwo wydawało się czymś zbyt abstrakcyjnym i niepraktycznym. Z perspektywy czasu Havryla rozumie te obawy, ale wówczas były one dla niego powodem buntu.

Dziś, z perspektywy życiowego doświadczenia, rozumiem, skąd brał się sprzeciw mojej rodziny wobec aktorstwa. Wtedy nie miałem jeszcze siły, by postawić na swoim i powiedzieć: ‘idę i koniec’. Zamiast tego postanowiłem znaleźć inną drogę – taką pomiędzy. Dowiedziałem się, że mogę studiować bezpłatnie w Polsce i nagle pojawiła się przede mną wizja lepszego, większego, bardziej otwartego świata.

Początkowo rozpoczął studia na informatyce, co ułatwiło mu uzyskanie wsparcia rodziny, ale już po trzech miesiącach porzucił ten kierunek. Zainteresował się dziennikarstwem i medioznawstwem, które traktował jako bardziej kreatywną drogę, a zarazem trampolinę w kierunku marzeń o scenie.

Po studiach w Warszawie Vitalik Havryla przeniósł się do Krakowa, gdzie podjął naukę w Akademii Sztuk Teatralnych. Sam proces rekrutacyjny wspomina jako niezwykle stresujący i wymagający – przyznaje, że dziś nie chciałby ponownie przez to przechodzić.

Kiedy myślę o przeprowadzce do Polski i egzaminach, widzę w tym urok nastoletnich lat – tej młodości, która nie wygląda za daleko w przyszłość. Nie analizuje wszystkiego naraz, tylko bardzo czegoś chce i po prostu to robi. Bez kalkulacji, bez rozsądku, po prostu bierze się z życia.

Przygotowania do egzaminów były dla niego wrzuceniem się na głęboką wodę, zwłaszcza że brakowało mu doświadczenia, a język polski wciąż nie był dla niego w pełni naturalnym narzędziem pracy. Jak mówi, młodzieńcza odwaga i brak nadmiernej kalkulacji pozwoliły mu jednak podjąć to wyzwanie.

Vitalik Havryla w studiu Radia Kraków, fot. Sylwia Paszkowska

Pierwsze wielkie wyzwania aktorskie

Pierwszym pełnowymiarowym doświadczeniem teatralnym była dla Vitalika Havryli rola w spektaklu „Amadeusz” reżyserowanym przez Piotra Siekluckiego. Do obsady trafił dzięki otwartemu castingowi. W tamtym czasie był jeszcze studentem, w trakcie przygotowań do dyplomu. Zgłosił się, nagrywając krótką wizytówkę, w której zaprosił reżysera na pokaz dyplomowy. Sieklucki pojawił się na tym występie i dostrzegł w nim potencjał.

Znałem film Miloša Formana i bardzo go lubię. Postać Mozarta jest niezwykle złożona – nie tylko budzi podziw muzyczny, ale też owiana jest intrygą i ma swój popkulturowy kontekst. Dlatego miałem wobec siebie samego duże oczekiwania. A dodatkowo to przecież Teatr Proxima – miejsce charakterystyczne, otwarte na eksperymenty, lekką prowokację, intensywne kolory i wyrazistość, co bardzo cenię.

Na scenie młody aktor spotkał m.in. Jerzego Fedorowicza, legendę polskiego teatru, oraz Sławomira Sośnierza, swojego byłego pedagoga. To doświadczenie było dla niego nie tylko artystycznym wyzwaniem, ale i cenną lekcją pokory. Choć Havryla początkowo obawiał się braku umiejętności gry na instrumencie, szybko okazało się, że istotą spektaklu nie jest dosłowność, lecz interpretacja i symbolika.

Kolejnym ważnym doświadczeniem była rola Juliana Sorela w spektaklu „Czerwone i czarne” w reżyserii Bartosza Szydłowskiego. Havryla odnalazł w tej postaci wiele własnych cech – dorastanie w małej miejscowości, poczucie obcości i silne, wewnętrzne monologi, które prowadziły go do głębszych refleksji nad własną drogą.

Kiedy dziesięć lat temu przyjechałem do Polski, miałem syndrom imigranta – próbowałem ukrywać swoje pochodzenie, przedstawiać się jako Witek, żeby łatwiej wtopić się w otoczenie. Z czasem jednak, zwłaszcza na studiach aktorskich, rozwinąłem w sobie świadomość tożsamości. Moja ukraińskość przestała być dla mnie minusem, a stała się źródłem siły i autentyczności.

Po sukcesach w „Amadeuszu” i „Czerwonym i czarnym” przed Vitalikiem Havrylą otworzyły się kolejne sceniczne i filmowe wyzwania. Aktor dołączył do zespołów krakowskich teatrów, a tej jesieni zadebiutuje także w roli Pana Tadeusza na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego – jednej z najbardziej wyczekiwanych premier sezonu. 

(Cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów