Środa, 28 paź 3 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Tym, co mnie najbardziej interesuje, jest człowiek. Pokazać człowieka na nowo". Krystyna Skuszanka i jej Teatr Ludowy

Krystyna Skuszanka przyjechała do Nowej Huty 1 kwietnia 1955 roku, by stworzyć teatr, który nie będzie jedynie rozrywką dla robotniczego miasta. Chciała wystawiać Szekspira, Słowackiego i Calderona, a widzów, którzy często dopiero poznawali świat teatru, traktować jak odbiorców zdolnych do zrozumienia ambitnej sztuki. Jej wizja przyniosła Teatrowi Ludowemu rozgłos, ale także krytykę i spory o to, czym powinien być teatr dla robotników. O Krystynie Skuszance, jej bezkompromisowości w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziały Monika Kozioł, kierowniczka Nowohuckiego Laboratorium Dziedzictwa oraz Katarzyna Kobylarczyk, dziennikarka, reporterka i autorka książki "Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy".

Na zdjęciu Krystyna Skuszanka.
Autorstwa Eirik Sundvor (1902 - 1992) Municipal Archives of Trondheim from Trondheim, Norway – Krystyna Skuszanka (1924 - 2011), CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=20596173

Posłuchaj rozmowy

Od Kielc przez Opole do Nowej Huty

Krystyna Skuszanka nie pojawiła się w Nowej Hucie przypadkiem. Zanim w 1955 roku objęła tamtejszy Teatr Ludowy, przeszła drogę przez różne ośrodki i instytucje teatralne. Po wojnie rozpoczęła naukę w studium Starego Teatru, początkowo interesując się aktorstwem. Następnie trafiła do Poznania, gdzie studiowała polonistykę, a później do Warszawy, gdzie kształciła się w reżyserii. Kolejnym etapem było Opole, z którego przyjechała do Nowej Huty.

Sama Skuszanka i Jerzy Krasowski uważali, że teatr jest sztuką wędrowną – mówi Katarzyna Kobylarczyk.

Krystyna Skuszanka, urodzona w 1924 roku, pochodziła z rodziny inteligenckiej. Jej ojciec, Antoni Skucha, był dyrektorem gimnazjum w Kielcach, a matka pracowała w tej samej szkole jako nauczycielka. Zainteresowanie teatrem towarzyszyło Krystynie już w dzieciństwie. Organizowała przedstawienia, zbierała dzieci z podwórka i tworzyła z nimi małe grupy teatralne.

"To był nie tylko awans społeczny, ale też emancypacyjny". Kobiety, które budowały Nową Hutę

Sylwia Paszkowska

Wojna przerwała jej młodość i naukę. Uczestniczyła w tajnym nauczaniu, a po zdaniu matury sama zaczęła prowadzić tajne komplety. W jej własnoręcznie spisywanych życiorysach pojawiają się również informacje o kontaktach z Batalionami Chłopskimi i Armią Krajową, prześladowaniach przez gestapo, dwóch aresztowaniach oraz ucieczce z obozu pracy.

Już na początku drogi artystycznej Skuszanka pokazywała, że nie zamierza podążać utartymi ścieżkami. Duże zainteresowanie wzbudziła jej inscenizacja "Sztormu" radzieckiego dramaturga Billa-Bielozerkowskiego, za którą otrzymała Państwową Nagrodę III stopnia.

Był to dramaturg radziecki i złośliwe głosy mówiły, że dostała ona tę nagrodę, dopiero gdy radziecki wizytator pojawił się w Polsce, obejrzał przedstawienie i zagłosował – mówi Katarzyna Kobylarczyk.

Niezależnie od tych opinii nazwisko młodej reżyserki stało się rozpoznawalne w całym kraju. Jeszcze przed obroną dyplomu reżyserskiego musiała przygotować kolejną sztukę. Wybrała szekspirowską "Miarkę za miarkę", a pomagał jej Tadeusz Kantor, który w ówczesnym partyjnym środowisku artystycznym nie cieszył się uznaniem. Jego twórczość postrzegano jako zbyt daleką od oczekiwanego realizmu socjalistycznego. Ta artystyczna niezależność miała stać się jednym z wyróżników jej późniejszej pracy w Nowej Hucie.

Na zdjęciu Monika Kozioł i Katarzyna Kobylarczyk.
Monika Kozioł i Katarzyna Kobylarczyk/Fot. Sylwia Paszkowska

Teatr budowany w błocie i chłodzie

Kiedy Skuszanka przyjechała do Nowej Huty Teatr Ludowy nie był jeszcze gotowy. Jego budowę rozpoczęto rok wcześniej, a pierwsza premiera odbyła się 3 grudnia 1955 roku. Projekt architektoniczny przygotowali Janusz i Marta Ingardenowie oraz Jan Dąbrowski. Według wspomnień Skuszanka miała wpływ na modyfikację projektu. Zależało jej przede wszystkim na jak największej scenie i dużej widowni, nawet kosztem zaplecza technicznego.

Początkowo planowano 422 miejsca, jednak problemy z akustyką sprawiły, że ostatecznie widownia liczyła 399 miejsc. W rezultacie nie udało się osiągnąć zakładanej liczby ponad 400 miejsc.

Warto wspomnieć, że Teatr Ludowy to była scena kameralna, ponieważ w planach docelowy teatr miał powstać przy Placu Centralnym. Dlatego magazynów na dekoracje nie zakładano w projekcie architektonicznym Teatru Ludowego – mówi Monika Kozioł.

Przestrzeń podporządkowano ambicjom artystycznym, ale warunki pracy były trudne. We wspomnieniach aktorów pojawiają się informacje o temperaturze, która podczas prób często nie przekraczała siedmiu stopni oraz o przeciekającym dachu. Zdarzało się, że aktorzy ćwiczyli pod parasolami. Jesienią i zimą do teatru docierali przez błoto, latem zaś przedzierali się ścieżką pośród rosnącego jeszcze zboża. Wśród aktorów związanych z tym okresem byli m.in. Franciszek Pieczka i Witold Pyrkosz.

Sama nazwa niekoniecznie odpowiadała Skuszance. Określenie "ludowy" kojarzyło jej się z folklorem, infantylizowaniem sztuki i przekonaniem, że robotniczej publiczności należy proponować repertuar mniej wymagający. Mimo sporów Teatr Ludowy budował opinię jednej z najbardziej ambitnych scen w Polsce. Przyciągał również uznanych aktorów. Jednym z przykładów jest historia Anny Lutosławskiej, która przyjechała do Nowej Huty tramwajem z Krakowa i obejrzała przedstawienie.

Po spektaklu Skuszanka podeszła do niej i zapytała, czy podoba jej się teatr. A ona stwierdziła, że tak. Lutosławska zrozumiała, że reżyserka proponuje jej współpracę. Przyjęcie tej propozycji oznaczałoby dla niej naukę teatru na nowo – mówi Katarzyna Kobylarczyk.

Najpopularniejsze

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • News Radia Kraków

    News Radia KrakówŁukasz Gibała odwołał dyrektora ZDMK. Nowy ma zostać powołany bez konkursu

    Ola Sobczak

  • 350 kierowców z okolic Tarnowa może stracić prawo jazdy. Nowe przepisy nie zdążą im pomóc

    Bartłomiej Maziarz, Agnieszka Wrońska-Bęben

Najnowsze

  • Kaczyński chce likwidacji Komisji Europejskiej. W Krynicy przedstawił swoją wizję UE

  • „Lekarz się boi”. Dr Weber-Lipiec o sporach wokół śmierci mózgu

  • Lekarze chcą zmian po interwencjach prokuratury w Miechowie i Zakopanem

  • Prezydent Gibała skreślił to stanowisko. Co dalej z burmistrzem nocnym Krakowa?

  • Zapomniana perła Zagórzan. XIX-wieczny pałac ma znów służyć mieszkańcom

  • Tylko dwa takie samoloty w Polsce. „Iskierka” nową atrakcją w Krakowie