Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Powojenny Kraków i piękna opowieść Joanny Olczak-Ronikier

Joanna Olczak-Ronikier
Wtedy. O powojennym Krakowie.
Znak 2015

Czytelników tej książki czeka duża porcja wzruszeń, spora dawka wiedzy o historii powojennego Krakowa i na pewno kilka odkryć o czasach niedokładnie opisanych w literaturze. Do tego wiele ważnych  postaci, opowieść o początkach literackiego życia w Krakowie po 1945 roku, pierwsze lata w legendarnym domu na ulicy Krupniczej 22, mnóstwo anegdot i rewelacyjne zdjęcia z domowego archiwum autorki.
Już to pierwsze, na okładce, powoduje, że chcemy się dowiedzieć jak mała Joasia radziła sobie na wrotkach i która szkoła wymagała tak rygorystycznego mundurka. "Miałam wtedy 10 albo 11 lat" - wspomina autorka w rozmowie z Radiem Kraków. "A moja mama, Hanna Mortkowicz Olczakowa, wróciła właśnie z Ameryki i przywiozła chyba pierwsze i jednyne w Krakowie wrotki . Byłam dzieckiem prawdziwie okropnym - dodaje autorka. Myślę, że w ten sposób odreagowywałam wojenne dzieciństwo".

O wojennym dzieciństwie też sporo w tej historii. O tym jaką drogę przebyła do Krakowa  autorka, ale też jej matka i babcia. Janina Mortkowiczowa, współtwórczyni słynnej oficyny wydawniczej i jej córka Hanna Mortkowicz-Olczakowa - pisarka po okupacyjnych strasznych doświadczeniach trafiły do Krakowa, ale bez córki i wnuczki, Joanny, która ukryta najpierw w zakonie sióstr niepokalanek,  a potem u dalekiej rodziny ojca była przekonana, że została sierotą.  W Warszawie przepadł cały majątek, mieszkanie, wydawnictwo. To również poruszająca opowieść o poszukiwaniu przez Hannę małej córki, która w wojennej zawierusze zgubiła gdzieś w Polsce. Spotkaniu dopomógł przypadek, wywiad w jednym z pierwszych numerów Przekroju,  a okoliczności tego odnalezienia mogłyby posłużyć do wzruszającej sceny w najlepszym filmowym przeboju.

To również ważny, wyjątkowy dokument Domu Literatów na Krupniczej, przedstawiony tak, jak go zapamiętała dorastająca dziewczynka. Sąsiedzi o znakomitych nazwiskach, odwiedziny Słonimskiego, Staffa, Andrzejewskiego czy Różewicza. Praca matki i babki nad odtworzeniem wydawnictwa, pierwsze tomy poezji ukazujące się w Krakowie.

Najbardziej wzruszający rozdział opowiada o historii dziecięcej przyjaźni z Walusiem.  "Pojawił się na horyzoncie latem 1945, zaraz po moim przyjeździe do Krakowa i przylgnęliśmy do siebie jak rozłączone przez los rodzeństwo... spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę." To z ich wspólnych wypraw poznajemy Kraków z 1945 i 1946 roku, fotoplastykon przy ulicy Szczepańskiej, kino Apollo, teatr Groteska, wesołe miasteczko na Błoniach, sąsiadujący z domem na Krupniczej ogród Mehoffera. A potem Waluś wyjechał do Brazylii. Nie widzieli się 69 lat. Kilka tygodni przed premiera książki odnaleziony przez przyjaciół Walery Bader przyjechał do Krakowa. Spędzili razem cały tydzień. Czas się zatrzymał.

Tej książki nie trzeba polecać. Wiem, że sięgnie po nią każdy, komu bliski jest Kraków, jego historia, literatura. No i kto lubi się wzruszać.

Barbara Gawryluk

Joanna Olczak-Ronikier
Wtedy. O powojennym Krakowie.
Znak 2015

Czytelników tej książki czeka duża porcja wzruszeń, spora dawka wiedzy o historii powojennego Krakowa i na pewno kilka odkryć o czasach niedokładnie opisanych w literaturze. Do tego wiele ważnych  postaci, opowieść o początkach literackiego życia w Krakowie po 1945 roku, pierwsze lata w legendarnym domu na ulicy Krupniczej 22, mnóstwo anegdot i rewelacyjne zdjęcia z domowego archiwum autorki.
Już to pierwsze, na okładce, powoduje, że chcemy się dowiedzieć jak mała Joasia radziła sobie na wrotkach i która szkoła wymagała tak rygorystycznego mundurka. "Miałam wtedy 10 albo 11 lat" - wspomina autorka w rozmowie z Radiem Kraków. "A moja mama, Hanna Mortkowicz Olczakowa, wróciła właśnie z Ameryki i przywiozła chyba pierwsze i jednyne w Krakowie wrotki . Byłam dzieckiem prawdziwie okropnym - dodaje autorka. Myślę, że w ten sposób odreagowywałam wojenne dzieciństwo".

O wojennym dzieciństwie też sporo w tej historii. O tym jaką drogę przebyła do Krakowa  autorka, ale też jej matka i babcia. Janina Mortkowiczowa, współtwórczyni słynnej oficyny wydawniczej i jej córka Hanna Mortkowicz-Olczakowa - pisarka po okupacyjnych strasznych doświadczeniach trafiły do Krakowa, ale bez córki i wnuczki, Joanny, która ukryta najpierw w zakonie sióstr niepokalanek,  a potem u dalekiej rodziny ojca była przekonana, że została sierotą.  W Warszawie przepadł cały majątek, mieszkanie, wydawnictwo. To również poruszająca opowieść o poszukiwaniu przez Hannę małej córki, która w wojennej zawierusze zgubiła gdzieś w Polsce. Spotkaniu dopomógł przypadek, wywiad w jednym z pierwszych numerów Przekroju,  a okoliczności tego odnalezienia mogłyby posłużyć do wzruszającej sceny w najlepszym filmowym przeboju.

To również ważny, wyjątkowy dokument Domu Literatów na Krupniczej, przedstawiony tak, jak go zapamiętała dorastająca dziewczynka. Sąsiedzi o znakomitych nazwiskach, odwiedziny Słonimskiego, Staffa, Andrzejewskiego czy Różewicza. Praca matki i babki nad odtworzeniem wydawnictwa, pierwsze tomy poezji ukazujące się w Krakowie.

Najbardziej wzruszający rozdział opowiada o historii dziecięcej przyjaźni z Walusiem.  "Pojawił się na horyzoncie latem 1945, zaraz po moim przyjeździe do Krakowa i przylgnęliśmy do siebie jak rozłączone przez los rodzeństwo... spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę." To z ich wspólnych wypraw poznajemy Kraków z 1945 i 1946 roku, fotoplastykon przy ulicy Szczepańskiej, kino Apollo, teatr Groteska, wesołe miasteczko na Błoniach, sąsiadujący z domem na Krupniczej ogród Mehoffera. A potem Waluś wyjechał do Brazylii. Nie widzieli się 69 lat. Kilka tygodni przed premiera książki odnaleziony przez przyjaciół Walery Bader przyjechał do Krakowa. Spędzili razem cały tydzień. Czas się zatrzymał.

Tej książki nie trzeba polecać. Wiem, że sięgnie po nią każdy, komu bliski jest Kraków, jego historia, literatura. No i kto lubi się wzruszać.

Barbara Gawryluk

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego