Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Toksyczność, której nie ma. O dorosłości, rodzicielstwie i odpowiedzialności za własne życie

Jak często obwiniamy naszych rodziców o problemy, które spotykają nas w dorosłym życiu? Jakie schematy zachowań powielamy i jakie odziedziczone traumy nosimy w sobie? Co składa się na nasze dzisiejsze "ja"? Kim tak naprawdę są nasi rodzice i dlaczego tak trudno nam się z nimi dogadać? Psycholożka i socjolożka Urszula Struzikowska-Marynicz, autorka książki "Wszystkiemu są winni twoi starzy. Jak zacząć żyć po swojemu", nie boi się stawiać kontrowersyjnych tez, ale też nie karmi uproszczeniami. W swojej publikacji i rozmowach proponuje zdroworozsądkowe podejście do odpowiedzialności za siebie, zachęcając do zrozumienia, a nie do obwiniania. Więcej opowiedziała w rozmowie z Sylwią Paszkowską.

Toksyczność, której nie ma. O dorosłości, rodzicielstwie i odpowiedzialności za własne życie
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels

Kultura obwiniania i toksyczność

W naszym społeczeństwie pojawiła się niepokojąca tendencja – zrzucanie winy za dorosłe trudności i kryzysy na rodziców. Określa się to jako kulturę blamingu, czyli nawyku szukania winnych poza sobą, co pozbawia nas poczucia sprawczości. Pojęcie "toksyczności" zostało wyświechtane – dziś wszystko może być toksyczne: rodzic, partner, szef, kolega. Łatwiej powiedzieć: "to świat mnie zatruwa", niż spojrzeć w lustro i zapytać: "co mogę zrobić ze sobą?".

Żyjemy w kulturze obwiniania. Pozbawiamy się poczucia własnej sprawczości, że mogę sama odpowiadać za swoje życie. Jeśli coś mi się nie spodoba w partnerze, szefie, byle nie we mnie samej, to wszystko jest toksyczne i mnie zatruwa – mówi Urszula Struzikowska-Marynicz.

Zamiast próbować zmieniać innych, należy skupić się na budowaniu odporności psychicznej. Uodpornienie się na tzw. toksyny relacyjne nie oznacza ignorowania krzywdy, chodzi o urealnienie oczekiwań i przyjęcie odpowiedzialności za własne życie, zwłaszcza gdy już jesteśmy dorośli.

Termin "zdrowe dzieciństwo" może być mylący, to pojęcie oceniające, wpisujące się w konstrukty językowe, które często bardziej zaciemniają, niż wyjaśniają rzeczywistość. Nie chodzi o perfekcję, ale o autentyczność i spontaniczność.

Dobre dzieciństwo to takie, w którym dziecko ma prawo być sobą – ze swoimi cieniami i blaskami. To nie jest projekt do zrealizowania, lecz przestrzeń, w której dziecko może wzrastać jako niezależna jednostka, a nie ulepszona wersja swojego rodzica.

Rodzice bardzo często, świadomie lub nie, traktują dzieci jak projekcję własnych niespełnionych ambicji. - Tymczasem nie trzeba być idealnym rodzicem. Wystarczy być wystarczająco dobrym – obecnym, autentycznym, gotowym do uczenia się – dodaje Urszula Struzikowska-Marynicz.

Relacje kształtują sposób, w jaki postrzegamy siebie i świat. To nie oznacza, że rodzic, który zranił, nie kochał. Miłość jest uniwersalną potrzebą, ale bywa wyrażana na różne sposoby – czasem nieudolne, czasem nieświadomie raniąc.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Urszula Struzikowska-Marynicz/fot. Sylwia Paszkowska

Język jako lustro rzeczywistości

Nasze myślenie bywa uproszczone – stosujemy etykiety, generalizacje, czarno-białe myślenie. To naturalne – mózg działa ekonomicznie, ale prowadzi to do zniekształceń: np. podziału na dobrych i złych rodziców, toksycznych i niewinnych dorosłych dzieci. A przecież rzeczywistość jest bardziej złożona. - Dziecko, które jest źle traktowane, nie przestaje kochać swoich rodziców, przestaje kochać siebie.

Dziecko, którego granice są systematycznie przekraczane, traci kontakt z własnym "ja". Uczy się, że jest niewidzialne, że nie zasługuje na uwagę i miłość. Nie dlatego, że tak jest tylko dlatego, że tak zostało potraktowane. Dziecko, które słyszy "jesteś beznadziejny", nie wie, że to słowo nie definiuje jego tożsamości. Ono nie zna jeszcze dystansu między opinią a faktem.

W momencie, kiedy granice są łamane, przekraczane różnego rodzaju formami krzywdzenia emocjonalnego czy fizycznego, to dziecko uczy się, że nie jest widoczne, nie jest ważne, jest nikim. W takiej sytuacji dziecko nie rezygnuje ze swojego rodzica, tylko z siebie. Jako dzieci przeglądamy się w oczach rodziców. Jeżeli te oczy patrzą na nas z miłością, to możemy się spodziewać, że świat też nas tak potraktuje. Miłość jest przede wszystkim naturalną energią potrzebą naszego życia. Jest jednym z jego sensów.

Wielką sztuką jest wychowywać dziecko tak, by nie ranić jego godności. Uczyć, nie gasząc. Wskazywać kierunki, ale nie formować człowieka na własne podobieństwo.

Rodzicielska mądrość polega na tym, by widzieć dziecko jako niezależną osobę, z własnymi potrzebami, aspiracjami i wrażliwością. Rolą rodzica jest towarzyszyć – nie kontrolować.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem