Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Sinéad O’Connor tak, jak i Kora w zwierciadle rewelacyjnej Katarzyny Chlebny. "To nie jest spektakl o Kościele"

Spektakl "Nasza mama Sinéad" w reżyserii i wykonaniu Katarzyny Chlebny to teatralna opowieść o doświadczeniu braku, przemocy, macierzyństwa i potrzebie miłości. Punktem wyjścia nie jest legenda muzyki ani jej bunt wobec Kościoła, lecz emocjonalne i psychologiczne konsekwencje dzieciństwa naznaczonego traumą. To także refleksja o relacji matka-dziecko, o pamięci i o tym, jak pierwsze doświadczenia bliskości kształtują całe życie człowieka.

Sinéad O’Connor tak, jak i Kora w zwierciadle rewelacyjnej Katarzyny Chlebny. "To nie jest spektakl o Kościele"
Fot. Emilia Wietecha

Posłuchaj rozmowy

Sinéad O’Connor i historia traumy

Spektakl "Nasza mama Sinéad" bywa określana jako spektakl biograficzny, ale reżyserka, Katarzyna Chlebny, podkreśla, że nie interesuje jej odtwarzanie życia artystki krok po kroku. W przypadku Sinéad O’Connor tym punktem wyjścia jest nie tylko jej twórczość, ale przede wszystkim doświadczenie dzieciństwa, przemocy i emocjonalnego braku, który rzutuje na całe życie artystki. To historia o tym, jak trauma zapisuje się w ciele i psychice, i jak sztuka może stać się przestrzenią dla tych, których głos został odebrany.

Nigdy nie myślę o tych spektaklach, że one są biograficzne. Zawsze traktuję je jako spotkanie z wybitnym twórcą, którego historia inspiruje do opowiedzenia własnej opowieści – mówi Katarzyna Chlebny.

Centralnym tematem spektaklu jest dzieciństwo Sinéad O’Connor. Artystka była ofiarą przemocy domowej, trafiła również do zakonu sióstr Magdalenek. Katarzyna Chlebny nie traktuje tej historii jako jednostkowego dramatu, ale jako część szerszego systemowego problemu. Wskazuje na podobieństwa między doświadczeniem Sinéad O’Connor a historią Kory. Obie artystki łączy doświadczenie trudnego dzieciństwa i silnej, niepokornej osobowości scenicznej. Różnica polega jednak na tym, że w przypadku Kory pojawia się pewien fundament emocjonalny wyniesiony z domu. W przypadku Sinéad tego fundamentu miało zabraknąć.

Mamy wyraźną paralelę między historią Kory a historią Sinéad O’Connor. Dwie dziewczynki, jedna z rodziny, w której miała kochająca matkę, ale niemoc wychowawcza ze względu na stan zdrowia, oddanie dziecka. Kora wychowała się w domu dziecka, doświadczała przemocy systemowej, odtrącenia, wykluczenia, jakiegoś zamrożenia emocjonalnego, idzie przez życie jak burza. A po drugiej stronie mamy Sinéad O’Connor, która wychodzi z domu z bardzo przemocową matką i dorastała w sierocińcu. Jakie to na człowieku odciska piętno – dodaje.

Dojmująca potrzeba miłości czyli rzecz o Sinéad O’Connor. Premiera w Teatrze Nowym Proxima

Radio Kraków

Teatr to przestrzeń rozmowy o tym, co trudne

Teatr nie jest miejscem prowokacji ani skandalu, ale przestrzenią skupienia na sprawach ważnych i często wypieranych tematach. Wcześniejsze realizacje jej spektakli wiązały się z silnymi emocjami i kontrowersjami. Artystka podkreśla, że kluczowe w pracy twórczej jest unikanie autocenzury i pozostanie w zgodzie z własną wrażliwością. – "Teraz już się nie boję, ale na pewno to nie zamykało ani nie zamyka ust. Myślę, że człowiek czuje wolność, dopóki jest w prawdzie i w zgodzie z samym sobą" – dodaje.

W trakcie pracy nad spektaklem nastąpiła istotna zmiana perspektywy. Reżyserka planowała opowieść o buncie wobec Kościoła i symbolicznego gestu O’Connor. Z czasem jednak zrozumiała, że to nie jest sedno historii, bo to nie jest spektakl o Kościele. To spektakl o potrzebie miłości.

Spektakl jest bez przerwy, ale jest wyraźny w dwóch częściach – do podarcia zdjęcia papieża i od podarcia zdjęcia papieża. Bardzo mi zależało na tym, by nie oskarżać, dać głos i próbę zrozumienia perspektywy papieża, człowieka w tamtym kontekście historycznym, z tamtą wiedzą – mówi.

Utwory O’Connor na scenie

Jednym z wymagających elementów spektaklu jest wykonywanie piosenek Sinéad O’Connor. Aktorka przyznaje, że nie była to decyzja oczywista.

Bałam się, bo mam zupełnie inny głos – mówi Katarzyna Chlebny.

Praca nad wokalem była procesem technicznym i językowym, obejmowała nie tylko emisję głosu, ale też pracę nad angielskim akcentem. Celem nie była imitacja, lecz stworzenie własnej interpretacji emocjonalnej.

Katarzyna Chlebny/fot. Sylwia Paszkowska
  • Pobierz
    d37f645a9e36da9cc2a74c03a385ccbbobraz-15.png PNG

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"