"Domek na prerii", nowa adaptacja oparta na książkach Laury Ingalls Wilder, przenosi widzów na XIX-wieczny amerykański Zachód. Remake zachowuje ducha klasycznej opowieści o rodzinie pionierów i jej ciepły, nostalgiczny charakter, choć nie rezygnuje z podejmowania tematów społecznych. O serialu z dr Kają Łuczyńską porozmawiała Sylwia Paszkowska.
Posłuchaj rozmowy
Nowy "Domek na prerii" to współczesna adaptacja kultowego serialu z lat 80., opartego na cyklu książek Laury Ingalls Wilder. Fabuła ponownie śledzi losy rodziny Ingallsów, która z nie do końca wyjaśnionych powodów opuszcza dotychczasowe życie i wyrusza na amerykański Zachód w poszukiwaniu nowego początku. Dopiero w kolejnych odcinkach poznajemy tajemnicę stojącą za ich decyzją. Podobnie jak pierwowzór, serial przedstawia świat pionierów w mocno idealizowanej formie. Bohaterowie kierują się szlachetnością, empatią i rodzinnymi wartościami, a rozległe krajobrazy prerii mają budować atmosferę prostego, harmonijnego życia. Twórcy pozostają wierni familijnemu tonowi oryginału, jednocześnie wplatając w opowieść wątki dotyczące rasizmu, uprzedzeń, oszustw czy relacji z rdzennymi mieszkańcami Ameryki. Problemy te są jednak przedstawione w łagodny, uproszczony sposób, zgodnie z konwencją serialu. Remake zachowuje nostalgiczny klimat znany fanom klasycznej wersji, dlatego może przypaść do gustu zarówno nowym widzom, jak i osobom, które chcą wrócić do historii rodziny Ingallsów.