"Ołowiane dzieci" najnowszy i najgłośniejszy serial ostatnich tygodni opowiada historię, która przez lata pozostawała na marginesie ogólnopolskiej świadomości. Twórcy przenoszą widzów do lat 70., w rejon Huty Szopienice na Śląsku, gdzie wykryto alarmująco wysoką liczbę przypadków ołowicy u dzieci. To była epidemia, tysiąckrotne przekroczenia norm zanieczyszczenia, poważne zaburzenia neurologiczne, anemia, całe spektrum dramatycznych objawów. O serialu z dr Kają Łuczyńską porozmawiała Sylwia Paszkowska.
Posłuchaj rozmowy
Serial wciąga od pierwszych odcinków. Historia ma napięcie, wyraziste konflikty. Trudno się od niej oderwać. Punktem centralnym opowieści jest postać lekarki, Jolanty Wadowskiej-Król, granej przez Joannę Kulig. To ona w serialowej wersji staje się główną siłą napędową śledztwa, osobą, która diagnozuje problem i próbuje nagłośnić go w realiach PRL-u, gdzie walka z systemem oznaczała zderzenie z administracją, przemysłem i milczeniem. Narracja budowana jest wokół figury samotnej bohaterki – polskiej Erin Brockovich, jak bywa określana. Serialowa lekarka to postać niemal bez skazy – odważna, bezkompromisowa, elegancka, wyraźnie odstająca od otoczenia. Wysokie obcasy, dopracowane stylizacje, determinacja i moralna jednoznaczność, wszystko to sprawia, że staje się symboliczną "jedyną sprawiedliwą" w świecie obojętności i oportunizmu. Problem polega na tym, że rzeczywistość była bardziej złożona.