Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Rozwód po sześćdziesiątce. Koniec czy początek życia?

Rozwód po sześćdziesiątce to szaleństwo czy odwaga? Coraz więcej Polaków decyduje się zakończyć wieloletnie małżeństwa w dojrzałym wieku. Za tą decyzją stoją nie tylko zdrady czy konflikty, ale też głęboka potrzeba zmiany, odzyskania siebie i przeżycia życia na własnych zasadach. Czy "srebrny rozwód" może być początkiem nowego życia? Gościnią Sylwii Paszkowskiej była Joanna Solarska, pierwsza w Polsce dyplomowana coach rozwodowa, stały mediator.

Rozwód po sześćdziesiątce. Koniec czy początek życia?
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels

"Srebrny rozwód". Czy warto?

Z wiekiem ludzie coraz częściej zaczynają zadawać sobie pytania, które wcześniej spychali na dalszy plan. Czy jestem szczęśliwy? Czy to życie, które prowadzę, naprawdę jest moje? Moment, w którym dzieci opuszczają dom, bywa przełomowy. Partnerzy zostają sami ze sobą i często odkrywają, że niewiele ich już łączy. Różne wizje przyszłości, odmienne potrzeby, brak wspólnych pasji. Jedno chce spokojnej starości, drugie podróży, kursów, nowych doświadczeń. Tam, gdzie kiedyś była bliskość, pojawia się obcość.

Z wiekiem ludzie przewartościowują swoje życie. Niektórzy zauważają, że ich wartości w związku, małżeństwie znacząco odbiegają od tych, które wyznaje ich partner. Przyczyn jest wiele. Jest to m.in. puste gniazdo, niewierność. Oni do końca życia pragną intymności, bliskości fizycznej, zrozumienia, akceptacji, wspólnych pasji. Bardzo często, w momencie, gdy dzieci wychodzą z domu, partnerzy małżonkowie orientują się, że ich pasje i dążenia czy wizja starości jest zupełnie różna. Jedna osoba chce żyć bardzo spokojnie, a druga właśnie nie. Chce iść na kurs tanga, chce podróżować, chce żyć pełnią życia – mówi Joanna Solarska.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

To jednak tylko jedna strona medalu. Druga, znacznie trudniejsza, dotyczy związków dysfunkcyjnych, takich, w których przez lata obecna była przemoc, nierównowaga sił czy emocjonalne zaniedbanie. W wielu przypadkach dopiero po latach pojawia się odwaga, by powiedzieć "dość". Kiedy dzieci są już dorosłe, a społeczne zobowiązania słabną, łatwiej skupić się na sobie i własnym bezpieczeństwie. Współczesne młode pokolenie coraz częściej świadomie odrzuca wzorce wyniesione z rodzin. Kobiety, które mogą dziś decydować o swojej płodności, otwarcie mówią, że nie chcą życia swoich matek, czyli podporządkowanego, pozbawionego autonomii, często naznaczonego przemocą. To także jeden z powodów spadającej dzietności.

Gilotyna emerytalna opisuje tragiczne zjawisko. "Dla większości mężczyzn praca to sens życia"

Sylwia Paszkowska

Joanna Solarska/fot. Sylwia Paszkowska

Jednym z najczęstszych powodów rozwodów w dojrzałym wieku pozostaje zdrada. Jej konsekwencje są zawsze głębokie, niezależnie od wieku. Zdrada działa jak tornado, ponieważ niszczy poczucie własnej wartości, sens życia, a często prowadzi do depresji. Rozpad małżeństwa po latach wspólnego życia przypomina żałobę, tyle że bez fizycznej śmierci. Umierają wspólne plany, marzenia, tożsamość budowana przez dekady. Szczególnie trudne bywa to dla kobiet, które poświęciły życie rodzinie. Po latach słyszą, że ich rola się skończyła. To doświadczenie potrafi być druzgocące i wymaga często wsparcia terapeutycznego, by na nowo zbudować poczucie własnej wartości.

Odzyskiwanie tożsamości jest potrzebne nie tylko przy zdradach i przy zdewastowanym poczuciu własnej wartości – dodaje.

Czasem rozwód nie jest efektem jednego dramatycznego wydarzenia, lecz świadomej decyzji obojga partnerów. Jednym z najtrudniejszych aspektów "srebrnych rozwodów" są finanse. Po latach wspólnego życia majątek bywa znaczący, a jego podział skomplikowany. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy osób, najczęściej kobiet, które nie były aktywne zawodowo lub zarabiały znacznie mniej. Brak niezależności finansowej często sprawia, że decyzja o odejściu jest odkładana latami. Świadomość tego, co należy do wspólnego majątku, jakie są prawa do emerytury czy alimentów, może diametralnie zmienić sytuację osoby rozwodzącej się. Kluczowe jest też przygotowanie, zebranie dokumentów, analiza finansów jeszcze przed podjęciem decyzji o rozstaniu.

Srebrny rozwód może być z jednej strony końcem świata, z drugiej początkiem czegoś zupełnie nowego. Moment, w którym można wreszcie zrobić to, co odkładało się przez lata. Żyć nie "kiedyś", ale teraz. Rozwód w dojrzałym wieku to nie szaleństwo, ale najtrudniejsza i najbardziej uczciwa decyzja wobec siebie i drugiej osoby.

„Srebrny rozwód”. Odwaga czy szaleństwo?

Z wiekiem ludzie coraz częściej zaczynają zadawać sobie pytania, które wcześniej spychali na dalszy plan. Czy jestem szczęśliwy? Czy to życie, które prowadzę, naprawdę jest moje? Moment, w którym dzieci opuszczają dom, bywa przełomowy. Nagle znika wspólny projekt, który przez lata spajał związek. Partnerzy zostają sami ze sobą i często odkrywają, że niewiele ich już łączy. Różne wizje przyszłości, odmienne potrzeby, brak wspólnych pasji. Jedno chce spokojnej starości, drugie podróży, kursów, nowych doświadczeń. Tam, gdzie kiedyś była bliskość, pojawia się obcość.

- Z wiekiem ludzie przewartościowują swoje życie. Niektórzy zauważają, że ich wartości w związku, małżeństwie znacząco odbiegają od tych, które wyznaje ich partner. Przyczyn jest wiele. Jest to m.in. puste gniazdo, niewierność. Oni do końca życia pragną intymności, bliskości fizycznej, zrozumienia, akceptacji, wspólnych pasji. Bardzo często, w momencie, gdy dzieci wychodzą z domu, partnerzy małżonkowie orientują się, że ich pasje i dążenia czy wizja starości jest zupełnie różna. Jedna osoba chce żyć bardzo spokojnie, a druga właśnie nie. Chce iść na kurs tanga, chce podróżować, chce żyć pełnią życia – mówi Joanna Solarska.

To jednak tylko jedna strona medalu. Druga, znacznie trudniejsza, dotyczy związków dysfunkcyjnych, takich, w których przez lata obecna była przemoc, nierównowaga sił czy emocjonalne zaniedbanie. W wielu przypadkach dopiero na starość pojawia się odwaga, by powiedzieć „dość”. Kiedy dzieci są już dorosłe, a społeczne zobowiązania słabną, łatwiej skupić się na sobie i własnym bezpieczeństwie. Współczesne młode pokolenie coraz częściej świadomie odrzuca wzorce wyniesione z rodzin. Kobiety, które mogą dziś decydować o swojej płodności, otwarcie mówią: nie chcą życia swoich matek, czyli podporządkowanego, pozbawionego autonomii, często naznaczonego przemocą. To także jeden z powodów spadającej dzietności.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec