Kiedy Krzysztof Gierat ogłosił decyzję o rezygnacji ze stanowiska dyrektora Krakowskiego Festiwalu Filmowego po 25 latach, wielu przyjęło tę wiadomość z niedowierzaniem. Dla krakowskiego środowiska filmowego to symboliczny koniec epoki. Przez ćwierć wieku Krzysztof Gierat był twarzą i sercem jednej z najważniejszych imprez filmowych w Polsce. Jego historia z kinem zaczęła się dużo wcześniej, w czasach PRL-u, w salach kinowych pachnących kurzem, z programami pisanymi na maszynie i rozmowami o sztuce prowadzonymi do świtu. - „Wystarczy, może wystarczy. Trzeba czasami, jeżeli jest to możliwe, zamknąć jakiś etap życia. To był mój najdłuższy zawodowy okres” – mówi w rozmowie z Sylwią Paszkowską Krzysztof Gierat, filmoznawca i menadżer kultury.
Gdzie wszystko się zaczęło?
Jego droga zawodowa prowadziła przez instytucje kultury i kina, które współtworzył od podstaw – jak Mikro czy Wanda. W czasach, gdy prywatne prowadzenie kina graniczyło z niemożliwością, udowodnił, że kino studyjne może być miejscem żywego dialogu z widzem, przestrzenią kultury i emocji, a nie tylko ekranem projekcyjnym.
Prawdziwa rewolucja zaczęła się w Kinie Mikro, gdzie Krzysztof Gierat stworzył coś, co można uznać za prototyp nowoczesnego klubu filmowego. Połączenie dyskusyjnego klubu filmowego z ambitnym repertuarem i współpracą międzynarodową, przeglądami, gośćmi.
Wspólnie z przyjaciółmi stworzyliśmy Dyskusyjny Klub Sztuki Filmowej. Było to coś absolutnie nowego w świecie komuny. Był to trochę dyskusyjny klub filmowy i trochę kino studyjne, a właściwie notoryczny dyskusyjny klub filmowy z jakimiś potężnymi przeglądami, imprezami, filmami z ambasad, z konsulatów z pokazami niecenzurowanymi, tak po ciuchu można było – mówi Krzysztof Gierat.
W latach 90., w zupełnie nowej rzeczywistości gospodarczej wraz z zespołem uruchomił działalność w Kinie Wanda. Wydarzenia, które organizował, były czymś więcej niż pokazami filmów. To były premiery z rozmachem, na 528 miejsc, z obecnością całego Krakowa, w tym Kieślowskiego i innych legend polskiego kina. Dla wielu to były nie tylko wydarzenia kulturalne, ale i inicjacje artystyczne.
Krakowski Festiwal Filmowy bez dyrektora. Rezygnacja Krzysztofa Gierata
Prawie co tydzień robiliśmy potężną premierę, zapraszaliśmy cały Kraków. Wszystko, co mieliśmy, oddawaliśmy dla kina, to była nasza pasja. Potem powstał Instytut Filmowy i zaczęło to trochę inaczej wyglądać. Było wsparcie, trochę kin i dystrybucji.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Zmienił oblicze kultury filmowej w Polsce
Jednak to krakowski festiwal był jego największym i najdłużej trwającym projektem. Z czasem przekształcił go w wydarzenie o międzynarodowym zasięgu, z dbałością o jakość, rangę i różnorodność programu. Dzięki jego staraniom Kraków stał się jednym z najważniejszych punktów na mapie światowego dokumentu, animacji i filmu krótkometrażowego. Przez lata nie tylko prowadził festiwal, ale budował całą jego otoczkę – Krakowską Fundację Filmową, sieć kontaktów międzynarodowych, system wsparcia dla młodych twórców.
Krzysztof Gierat to postać nierozerwalnie związana z Krakowem, choć nie jest krakowianinem z urodzenia.
Urodziłem się w Żarach, dzieciństwo i młodość spędziłem w Suchej Beskidzkiej i tam zaraziłem się kinem, chodząc dwa razy w tygodniu do Kina Smrek, które już nie istnieje. Ubierałem czarny kapelusz ojca, żeby dostać się na filmy niedozwolone.
Decyzja o odejściu ze stanowiska dyrektora festiwalu nie wynika ze zmęczenia. Cały czas podkreśla, że ma fantastyczny zespół, z którym mógłby pracować dalej, ale wybrał moment, gdzie może zostawić po sobie coś świeżego. To świadoma decyzja lidera, który wie, kiedy zejść ze sceny.