Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Prof. Artur Gruszczak: NATO pokazuje, że nie jest nastawione wyłącznie na obronę

Ujawniona w mediach koncepcja reakcji NATO na ewentualny atak Rosji na Polskę lub państwa bałtyckie nie oznacza automatycznie zmiany doktryny Sojuszu. W rozmowie z Radiem Kraków prof. Artur Gruszczak, kierownik Katedry Bezpieczeństwa Narodowego Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumaczył, że chodzi raczej o sygnał odstraszający i pokazanie, że NATO rozważa różne scenariusze – także takie, które zakładają aktywną odpowiedź na rosyjską agresję.

Prof. Artur Gruszczak: NATO pokazuje, że nie jest nastawione wyłącznie na obronę
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pixabay

Czego dowiesz się z tej rozmowy?

  • Dlaczego informacje o koncepcji walki NATO z Rosją mogły trafić do mediów i jaki sygnał mają wysyłać opinii publicznej oraz Moskwie.
  • Czym są plany ewentualnościowe NATO i dlaczego nie należy ich mylić z oficjalną zmianą doktryny Sojuszu.
  • Jaką rolę w odstraszaniu Rosji odgrywa możliwość aktywnej odpowiedzi, a nie wyłącznie obrona terytorium państw NATO.
  • Dlaczego Europa musi odbudowywać własny przemysł zbrojeniowy – szczególnie w obszarze obrony powietrznej, amunicji i systemów dowodzenia.

Posłuchaj rozmowy

Wojna coraz bliżej codzienności państw NATO

Przeciek dotyczący koncepcji walki NATO z Rosją ma znaczenie nie tylko wojskowe, ale także psychologiczne i polityczne. Pokazuje opinii publicznej, że Europa funkcjonuje w realiach wojennych, nawet jeśli działania zbrojne toczą się poza granicami państw Sojuszu.

Wojna w Ukrainie może wydawać się odległa, ale jej skutki coraz mocniej dotykają państwa, które wspierają Kijów politycznie, finansowo i militarnie. Dotyczy to także Polski i państw bałtyckich, czyli krajów położonych najbliżej Rosji i najbardziej narażonych na presję militarną, hybrydową oraz propagandową.

Ma to ugruntować w opinii publicznej świadomość, że żyjemy w czasach wojennych

– mówi prof. Artur Gruszczak.

Zamknięte miasta Rosji. Kto zarabia na wojnie Putina?

Jacek Bańka

Plan ewentualnościowy, nie zapowiedź wojny

Medialne doniesienia o możliwym użyciu myśliwców, dronów czy sił specjalnych nie powinny być traktowane jako gotowy scenariusz konfliktu. NATO przygotowuje plany ewentualnościowe, czyli warianty działania na wypadek różnych kryzysów i zagrożeń.

Taki plan nie jest deklaracją, że konkretna operacja zostanie przeprowadzona. To raczej wojskowe przygotowanie na najbardziej niebezpieczne scenariusze, w tym otwartą agresję Rosji wobec państw sąsiadujących z Federacją Rosyjską – przede wszystkim państw bałtyckich i Polski.

W tym sensie ujawniona koncepcja pokazuje, że Sojusz nie zakłada jednego modelu reakcji. Bierze pod uwagę zarówno obronę terytorium, jak i działania wykraczające poza samą linię granicy.

NATO sygnalizuje gotowość do aktywnej odpowiedzi

Najważniejszy przekaz płynący z ujawnionych informacji dotyczy charakteru ewentualnej odpowiedzi Sojuszu. NATO chce pokazać, że w razie rosyjskiej agresji nie byłoby skazane wyłącznie na defensywę.

Państwa Sojuszu nie są nastawione wyłącznie na obronę. Mają także możliwość podjęcia aktywnej odpowiedzi w razie napaści

– podkreśla prof. Gruszczak.

To istotny sygnał pod adresem Moskwy. W najbardziej radykalnym scenariuszu odpowiedź NATO mogłaby obejmować nie tylko odpieranie ataku, ale również działania odwetowe. Chodzi o zwiększenie kosztów ewentualnej agresji i przekonanie Rosji, że atak na państwo Sojuszu nie zakończyłby się lokalnym starciem przy granicy.

Odstraszanie przez większą głębię strategiczną

Tego typu koncepcje wpisują się w logikę odstraszania. Sojusz musi nie tylko posiadać zdolności obronne, ale także pokazywać, że jest gotów ich użyć w sposób, który zmieni rachunek ryzyka po stronie przeciwnika.

Prof. Gruszczak zwraca uwagę na pojęcie głębi strategicznej. Oznacza ono zdolność do prowadzenia działań nie tylko na własnym terytorium lub bezpośrednio przy granicy, ale także w szerszym wymiarze operacyjnym.

Dla Rosji taki sygnał ma znaczenie odstraszające: ewentualny atak nie oznaczałby wyłącznie konfrontacji z wojskami broniącymi granicy, ale mógłby uruchomić szerszą odpowiedź militarną Sojuszu.

To nie jest zmiana doktryny NATO

Ujawnione informacje nie oznaczają jednak gruntownej zmiany doktryny Paktu Północnoatlantyckiego. Takie zmiany wymagają długich debat ekspertów, polityków i wojskowych, a następnie znajdują odzwierciedlenie w oficjalnych dokumentach strategicznych.

Doktryna NATO nie zmienia się przez przeciek do mediów. Zmienia się poprzez decyzje polityczne, dokumenty przyjmowane na szczytach Sojuszu i nowe koncepcje strategiczne.

Dlatego medialne doniesienia należy traktować jako opis jednego z wariantów planowania wojskowego. To wariant przygotowany na najczarniejszy scenariusz: otwartą agresję Rosji wobec państwa NATO. Taki scenariusz nadal jest mało prawdopodobny, ale nie może być ignorowany.

Ponad 6 miliardów euro dla Ukrainy

Równolegle Komisja Europejska przeznacza ponad 6 miliardów euro na obronę przeciwlotniczą Ukrainy. To część większego pakietu pomocy dla Kijowa, zaplanowanego wcześniej przez instytucje unijne.

W przypadku obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej jest to znacząca kwota, ale pieniądze nie rozwiązują najważniejszego problemu automatycznie. Ukraina potrzebuje przede wszystkim dostępnych systemów i pocisków, które pozwolą zestrzeliwać rosyjskie rakiety.

Największym ograniczeniem jest dziś nie tylko finansowanie, lecz także produkcja, zapasy i tempo dostaw. Państwa wspierające Ukrainę muszą jednocześnie dbać o własne rezerwy, bo systemy obrony powietrznej są kluczowe także dla ich bezpieczeństwa.

Europa potrzebuje elastyczności zakupowej

Wśród państw europejskich trwa dyskusja, czy zakupy uzbrojenia dla Ukrainy powinny być realizowane przede wszystkim w Europie, czy także poza nią – m.in. w Stanach Zjednoczonych lub Korei Południowej.

Szczyt NATO w Ankarze. Prof. Gruszczak: Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo

Jacek Bańka

Podział na sprzęt „europejski” i „pozaeuropejski” nie oddaje całej złożoności problemu. Liczą się dostępność, czas dostawy, kompatybilność systemów, rezerwy poszczególnych państw i możliwości produkcyjne przemysłu.

W przypadku amunicji do systemów Patriot ograniczeniem pozostaje tempo produkcji i polityka Stanów Zjednoczonych. Administracja Donalda Trumpa podchodzi do przekazywania części uzbrojenia bardziej wstrzemięźliwie, a wcześniej blokowane były także rozwiązania dotyczące produkcji licencyjnej.

Dlatego większy nacisk na europejską produkcję jest uzasadniony, ale nie może być traktowany jako rozwiązanie natychmiastowe.

Przebudzenie europejskiej zbrojeniówki

Europa stoi dziś przed koniecznością odbudowy własnych zdolności obronnych. Dotyczy to zarówno produkcji amunicji, jak i zaawansowanych systemów obrony powietrznej, technologii elektronicznych oraz systemów dowodzenia.

To proces kosztowny i długotrwały. Wymaga inwestycji, rozwoju technologii, badań, testów i wdrożenia produkcji na większą skalę. Jednocześnie jest to szansa dla europejskiego przemysłu zbrojeniowego – francuskiego, niemieckiego, brytyjskiego, szwedzkiego, ale także polskiego.

Przykładem sukcesu technologicznego i produkcyjnego mogą być polskie Pioruny. Ich rozwój pokazuje, że europejskie państwa są w stanie budować konkurencyjne systemy uzbrojenia, ale tylko wtedy, gdy za projektem idą poważne inwestycje i konsekwentne finansowanie.

Największe deficyty: obrona powietrzna, amunicja i dowodzenie

Najpilniejsze braki europejskiego przemysłu zbrojeniowego dotyczą kilku obszarów. Pierwszym są nowoczesne systemy obrony powietrznej, przeciwrakietowej i przeciwlotniczej. To właśnie one są dziś jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa Ukrainy i państw NATO.

Drugim obszarem jest produkcja amunicji różnych typów. Wojna w Ukrainie pokazała, że zapasy państw europejskich były zbyt małe, a przemysł nie był przygotowany do długotrwałego konfliktu o tak dużej intensywności.

Trzecim wyzwaniem są systemy elektronicznego dowodzenia i prowadzenia działań na polu walki. W tej dziedzinie Europa pozostaje w dużej mierze uzależniona od technologii amerykańskich.

Europa jest niemal całkowicie uzależniona od amerykańskich technologii i urządzeń w zakresie elektronicznego dowodzenia polem walki

– zaznacza prof. Gruszczak.

Odbudowa tych zdolności będzie jednym z kluczowych zadań europejskiej polityki bezpieczeństwa. Bez własnej produkcji, technologii i systemów dowodzenia trudno mówić o realnej strategicznej samodzielności Europy.

Europa musi nauczyć się bronić sama. Prof. Kozerawski o NATO i słowach Trumpa

Jacek Bańka

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów