Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pół tony krwi na jeden spektakl. Skąd naprawdę bierze się krew w „Antygonie” w Teatrze Słowackiego

Od 50 do nawet 500 litrów krwi na jedno przedstawienie. Specjalną krew sceniczną dla „Antygony” opracowali i wyprodukowali chemicy z Politechniki Krakowskiej - w skali, z jaką uczelnia mierzy się na co dzień rzadko.

Pół tony krwi na jeden spektakl. Skąd naprawdę bierze się krew w „Antygonie” w Teatrze Słowackiego
Fot. Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki

Posłuchaj całej rozmowy

Na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie leją się hektolitry krwi. Dosłownie. Współczesna adaptacja „Antygony” to spektakl intensywny, brutalny wizualnie i bezkompromisowy - a jednym z jego najmocniejszych elementów jest sceniczna krew, której zużywa się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset litrów podczas jednego przedstawienia. Za ten efekt nie odpowiada jednak teatralna maszynka do iluzji, lecz… naukowcy z Politechniki Krakowskiej.

Rafał Dziwisz: Kreon kończy jako człowiek samotny i przegrany

Sylwia Paszkowska

To właśnie zespół Katedry Chemii i Technologii Organicznej PK, pod kierunkiem prof. Piotra Michorczyka, dziekana Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej, we współpracy z dr. Adamem Węgrzynowiczem, opracował i wyprodukował specjalną krew sceniczną na potrzeby spektaklu. Preparat, który musi jednocześnie wyglądać jak prawdziwa krew, zachowywać się jak prawdziwa krew, a przy tym nie niszczyć kostiumów, nie podrażniać skóry aktorów i dać się sprać.

Skala przedsięwzięcia okazała się dla naukowców zaskoczeniem. Początkowo mowa była o „kilkuset litrach”, ale dopiero później wyszło na jaw, że pojedyncze przedstawienie może pochłaniać od 50 do niemal 500 litrów krwi scenicznej. Dla uczelni, która na co dzień pracuje w skalach laboratoryjnych - gramowych lub kilogramowych - oznaczało to poważne wyzwanie technologiczne. Produkcja odbywała się partiami w dwudziestolitrowych zbiornikach, powtarzana dziesiątki razy, aż do uzyskania łącznie blisko pół tony gotowego preparatu.

To nie jest „woda z farbką”. Krew sceniczna musiała spełnić konkretne wymagania reologiczne - mieć odpowiednią lepkość, gęstość, połysk i głębię koloru. Kluczowe było także to, by nie barwiła trwale tkanin. Chemicy testowali kilkanaście różnych formulacji, eksperymentując z barwnikami, pigmentami i dodatkami wpływającymi na zachowanie cieczy. Ostatecznie to trzynasta wersja okazała się tą, która najlepiej oddawała wygląd krwi żylnej - ciemnej, gęstej, realistycznej po rozlaniu na scenie.

Rapowana „Antygona”. Postapo, social media i bunt bez złudzeń

Mateusz Borkowski

Skład preparatu pozostaje częściowo tajemnicą. Wiadomo, że jednym z komponentów jest cukier, co tłumaczy słodki smak, o którym - pół żartem, pół serio - mówią aktorzy. Całość opiera się jednak wyłącznie na substancjach dopuszczonych do obrotu spożywczego i o czystości farmaceutycznej. Bezpieczeństwo było warunkiem absolutnym - krew ma kontakt nie tylko z kostiumami, ale i ze skórą, a czasem także z ustami aktorów.

Dla Politechniki Krakowskiej to coś więcej niż ciekawostka. Projekt stał się realnym doświadczeniem pracy w skali półprzemysłowej i rzadkim przykładem współpracy nauki z instytucją kultury. Naukowcy nie wykluczają dalszego rozwoju preparatu, a nawet jego patentowania - choć mają świadomość, że rynek tego typu produktów istnieje od lat, a droga od sceny Teatru Słowackiego do ewentualnej komercjalizacji jest długa i obwarowana licznymi wymogami.

Na razie jednak krew z Politechniki Krakowskiej spełnia swoją funkcję tam, gdzie ma największą siłę rażenia - na scenie. W nowoczesnej, rapowej „Antygonie” staje się nie tylko rekwizytem, ale nośnikiem emocji i symbolem konfliktu, który - jak zauważają sami twórcy preparatu -pozostaje niezmiennie aktualny. 

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego