Czy sztuczna inteligencja rzeczywiście odbierze nam pracę? Dr Marek Benio z Europejskiego Instytutu Mobilności Pracy – to raczej ewolucja niż rewolucja.
-
Zmiany zawodów są nieuniknione, ale — jak uważa dr Marek Benio — proces ten przebiega raczej ewolucyjnie niż rewolucyjnie.
-
Sztuczna inteligencja może zlikwidować część zawodów, ale nie wszystkie; wiele profesji ulegnie transformacji, a nie całkowitemu zanikowi.
-
Rynek pracy ulegnie polaryzacji — znikną zawody „średnie”, pozostaną te wymagające wysokich kwalifikacji lub bardzo proste, trudne do automatyzacji.
-
Dochód gwarantowany może być sposobem na poradzenie sobie z konsekwencjami zmian, ale grozi pogłębieniem nierówności i osłabieniem motywacji do pracy.
Posłuchaj rozmowy
Zawody znikające i te, które się zmieniają
Raport LiveCareer wymienia dziesięć zawodów najbardziej narażonych na zastąpienie przez sztuczną inteligencję: od telemarketerów i kasjerów po tłumaczy czy magazynierów.
Dr Marek Benio z Europejskiego Instytutu Mobilności Pracy komentuje, że zawody się zmieniają, to jest normalna rzecz i nie wierzy w gwałtowną rewolucję, lecz raczej w proces ewolucyjny. Mówi: „To nie będzie rewolucja cyfrowa na miarę rewolucji przemysłowej z przełomu XIX i XX wieku”.
Ekspert zwraca uwagę, że automatyzacja może być korzystna dla części pracowników, zwłaszcza tych, którzy wykonują zawody wyczerpujące i mało satysfakcjonujące, jak telemarketing. Jego zdaniem kluczowe będzie szybkie przekwalifikowanie się i przygotowanie do nowych profesji.
Czy rzeczywiście nadchodzi „koniec pracy”?
Pojęcie „końca pracy” nie jest nowe – w latach 80. opisywał je Jeremy Rifkin. Jednak, jak zauważa dr Benio, nie chodzi o całkowite wyeliminowanie pracy, lecz o zmianę jej charakteru. „Cyfryzacja i robotyzacja zdejmują z nas jarzmo ciężkiej pracy, ale nie wiem, czy zmienia się ilość pracy” – mówi ekspert.
Zwraca uwagę, że mimo technologicznych ułatwień wciąż musimy poświęcać dużo energii na ich obsługę. „Różnego rodzaju aplikacje usprawniające moje życie wymagają ode mnie pewnej dodatkowej obsługi” – dodaje. Praca coraz częściej staje się elementem samorealizacji, a nie tylko środkiem utrzymania.
Czterodniowy tydzień pracy? Dr Marek Benio: „Pilotaż to najlepsze rozwiązanie”
Gig economy i „uberyzacja” zatrudnienia
Jednym z efektów cyfrowej transformacji jest rozwój tzw. ekonomii pracy dorywczej (gig economy). Czy wszyscy będziemy „gigersami”?
Dr Benio uważa, że nie, ale przewiduje polaryzację rynku pracy:
Będzie grupa bardzo wysoko wykwalifikowanych pracowników obsługujących nowoczesne technologie, a z drugiej strony – niedobór osób wykonujących proste prace.
Aby zilustrować zmiany, przytacza przykład z własnych zajęć: „Studenci mają umowę z uniwersytetem. Ja również mam umowę z uniwersytetem. Uniwersytet wywiązuje się ze swojej umowy wobec studentów moimi rękoma. I tak jak mnie ze studentami nic nie łączy, to nikogo tak nic nie łączy z nikim.” Jak dodaje, to przypomina sytuację Ubera, gdzie pośrednikiem jest aplikacja – tu „Uniwersytet”. To przykład „uberyzacji” także w sferze edukacji.
Dochód gwarantowany – remedium czy zagrożenie?
W kontekście znikających zawodów coraz częściej powraca pomysł powszechnego dochodu gwarantowanego. Dr Benio podkreśla, że to rozwiązanie ma zarówno zalety, jak i poważne ryzyka. „To może doprowadzić do głębszej polaryzacji dochodowej populacji” – ocenia.
Z jednej strony dochód zapewnia bezpieczeństwo, z drugiej – może osłabić motywację do pracy. Eksperymenty z takim modelem prowadzono m.in. w Holandii i Szwajcarii, jednak – jak przypomina Benio – „pomysł przepadł w referendum, gdy ujawniono konkretną kwotę”.
Opodatkowanie gigantów technologicznych mogłoby teoretycznie sfinansować system, ale – zdaniem eksperta – wymagałoby globalnej rewolucji gospodarczej. „Państwo, które pierwsze opodatkuje swoje giganty technologiczne, strzela swojej gospodarce w kolano” – mówi dr Benio.