Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Bezradne i romantyczne". O kobietach, których wciąż nie ma w szkolnych lekturach

"W lekturach szkolnych matki karmią i sprzątają. Nie ma w nich refleksji nad wychowaniem czy wartościami. Macierzyństwo jest sprowadzone do roli usługowej, a nie duchowej" - mówi dr Aleksandra Korczak, nauczycielka, członkini Pracowni Badań Literatury dla Dzieci i Młodzieży na Uniwersytecie Warszawskim, współdziałaczka SOS dla Edukacji i autorką książki "Bezradne i romantyczne. Bohaterki lektur do szkoły podstawowej". "Dzieci, patrząc na listę lektur, uczą się nie tylko treści, ale i tego, kto jest autorytetem w kulturze" - przekonywała w Radiu Kraków dr Korczak.

"Bezradne i romantyczne". O kobietach, których wciąż nie ma w szkolnych lekturach
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
  • Spór o lektury to spór o to, czy szkoła ma wychowywać, czy uczyć myślenia.

  • Lektury pełne stereotypów można wykorzystać krytycznie – jako punkt wyjścia do rozmowy o zmianach społecznych.

  • W kanonie brakuje kobiet-autorek i pełnokrwistych bohaterek.

  • Egzaminy zabijają sens literatury – uczą treści, nie rozumienia.

  • Prawdziwa reforma edukacji zacznie się wtedy, gdy szkoła nauczy kontekstu, nie tylko cytatów.

Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z Aleksandrą Korczak.

Lektury jako pole ideologicznego sporu

Spory o listę lektur w Polsce od lat mają charakter polityczny. Aleksandra Korczak tłumaczy, że to wynik niezrozumienia, czym naprawdę jest lektura szkolna. Dla wielu polityków i komentatorów to narzędzie propagandy i nośnik wartości narodowych, podczas gdy dla nauczycieli to przede wszystkim narzędzie edukacyjne – pozwalające uczyć czytania, rozumienia i myślenia:

Większość uczestników tych debat widzi w lekturze szkolnej nośnik ideologii, a przecież literatura w szkole służy kształtowaniu umiejętności czytelniczych, rozwijaniu języka i wrażliwości. To nie propaganda, tylko edukacja.

Korczak przypomina, że dopiero od 2017 roku kanon lektur ma obowiązkowy, sztywny charakter. Wcześniej nauczyciele mieli większą swobodę — mogli wybierać spośród puli propozycji lub sami dopasowywać teksty do uczniów.

W książce „Bezradne i romantyczne” Korczak analizuje, jak kobiece postacie w szkolnych lekturach utrwalają tradycyjne role płciowe. Mówi jednak, że sam fakt istnienia stereotypów nie musi być problemem, jeśli nauczyciele potrafią je omawiać krytycznie.

W lekturach jest dużo stereotypów płciowych, ale to nie musi być problem. Warto o nich rozmawiać: że kiedyś kobiety nie mogły mieć zawodu ani własnych pieniędzy, a dziś mogą – właśnie dzięki feminizmowi

- tłumaczy dr Korczak.

Jej zdaniem szkoła powinna uczyć rozumienia kontekstu i historii ról społecznych, a nie traktować stare wzorce jako obowiązujące. Tylko w ten sposób uczniowie zrozumieją, że emancypacja to nie ideologia, lecz proces, który pozwala dokonywać wyborów.

Prof. Ryszard Koziołek o kanonie lektur i klasyce literatury. Co to właściwie jest?

Georgina Gryboś

Między feminizmem a „fałszywym feminizmem”

Autorka zwraca uwagę, że współczesna kultura popkulturowa wprowadza nowy typ bohaterek – pozornie niezależnych, silnych, a w rzeczywistości odtwarzających męskie wzorce siły i dominacji. Nazywa to „postfeministycznym zafałszowaniem” idei równości:

Mamy dziś bohaterki silne, ale często przemocowe i samotne. To toksyczni męscy bohaterowie w żeńskim wydaniu. Feminizm nie polega na tym, by udawać mężczyzn, tylko by wspierać się nawzajem.

Korczak przypomina, że feminizm to nie walka z mężczyznami, ale siostrzeństwo i uświadamianie dziewczętom, że ich wartość nie zależy od wyglądu. Wspomina też, że współczesne dziewczynki już w szkole podstawowej odczuwają presję atrakcyjności, co widać w kulturze i mediach społecznościowych.

W literaturze obowiązkowej dominują postacie matek, które nie są przewodniczkami duchowymi czy intelektualnymi, ale opiekunkami domowego porządku.

W lekturach szkolnych matki karmią i sprzątają. Nie ma w nich refleksji nad wychowaniem czy wartościami. Macierzyństwo jest sprowadzone do roli usługowej, a nie duchowej

- zauważa Aleksandra Korczak.

Ten wątek łączy się z brakiem kobiecych autorek w kanonie, co — zdaniem Korczak — zafałszowuje obraz historii literatury i wpływa na to, jak dzieci postrzegają, kto może tworzyć „wielką literaturę”.

Opowiadają historie z feministycznego punktu widzenia. Muzeum HERstorii Sztuki wyciąga kobiety na pierwszy plan

Sylwia Paszkowska

Ukryte lekcje szkoły i rola autorek

Dzieci, patrząc na listę lektur, uczą się nie tylko treści, ale i tego, kto jest autorytetem w kulturze. Skoro niemal wszyscy autorzy to mężczyźni, uczniowie mogą podświadomie uznać, że kobiety nie są twórczyniami ważnych dzieł. Korczak przywołuje przykład współczesnych autorek – choćby Elizy Kąckiej, laureatki Nagrody Nike – jako dowód, że literatura kobieca ma dziś wielką siłę i wartość.

„Dzieci patrzą na listę i widzą: wielcy pisarze to mężczyźni. To fałszywy obraz kultury. A przecież kobiety od dawna tworzyły znakomitą literaturę, tylko dziś ich nie czytamy.”

- uważa gościni Radia Kraków.

Podkreśla, że idealna lista lektur powinna odzwierciedlać różnorodność i aktualność świata kultury – i że to nauczyciele, nie politycy, powinni decydować o tym, co się czyta w szkołach.

Problem polskiej edukacji nie kończy się na liście lektur. Źródłem kłopotów jest system egzaminacyjny, który uczy reprodukcji treści zamiast myślenia. Korczak wskazuje, że uczniowie przygotowują się do testów, a nie do rozumienia literatury:

Dzieci uczą się, w jakiej kolejności coś się wydarzyło w "Zemście". Nie wiedzą, kim był Fredro ani czym jest satyra. Paradoksalnie lepiej wypadają ci, którzy czytali bryki.

Miłość, intryga i pożądanie. Kobiety, które zmieniły bieg historii sztuki

Sylwia Paszkowska

To – jej zdaniem – odbiera sens czytaniu i zabija przyjemność z kontaktu z tekstem. Prawdziwa reforma musiałaby zmienić system oceniania, egzaminy i wynagradzanie nauczycieli, a nie tylko listę książek. Korczak tłumaczy, że szkoła podstawowa nie daje uczniom narzędzi, by rozumieć dzieła historycznie. Dzieci nie wiedzą, kim byli autorzy, w jakich czasach żyli, i mylą epoki. Dlatego np. „Quo vadis” czy „Balladyna” są czytane jak współczesne historie:

Uczniowie nie wiedzą, kto był pierwszy – Sienkiewicz czy Kochanowski – bo nie znają historii literatury. Dla nich wszystko dzieje się równocześnie. To wina podstawy programowej, nie ich.

Według badaczki miejsce klasyki jest w szkole średniej, a szkoła podstawowa powinna rozwijać przede wszystkim miłość do czytania, nie pamięć chronologiczną.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany