"Dama z gronostajem" to nie tylko arcydzieło renesansowego malarstwa, ale również symbol losów kobiet, które odegrały kluczową rolę w jego dziejach. Cecylia Gallerani – młoda, utalentowana kochanka Ludovica Sforzy – była jego pierwotną bohaterką. Jednak to Izabela Czartoryska nadała obrazowi nowy kontekst, umieszczając go w swojej kolekcji i wplatając w historię polskiego dziedzictwa. Katarzyna Bik, autorka książki "Najdroższa. Podwójne życie Damy z gronostajem" w rozmowie z Sylwią Paszkowską ukazuje niezwykłe losy tych dwóch kobiet, które mimo różnic miały ze sobą wiele wspólnego.
Kobiety ponad miarę swoich czasów
Pierwszym i najbardziej oczywistym podobieństwem między Cecylią Gallerani a Izabelą Czartoryską było ich wykształcenie. Często ulegamy stereotypowemu myśleniu, że kobiety dawnych epok były bierne, pozbawione dostępu do edukacji i zależne od mężczyzn. Tymczasem Cecylia była jedną z najbardziej wykształconych kobiet swojej epoki. Pisała poezję i prozę, znała łacinę, a także podstawy greki. Matteo Bandello, włoski mnich dominikański, porównywał ją do Safony.
Podobnie Izabela Czartoryska odznaczała się nieprzeciętną inteligencją i szerokimi zainteresowaniami. Znała angielski i francuski, pisała wiersze, była mecenaską sztuki i literatury.
Chciano podważyć jej intelekt, przypisując rolę "głupiutkiej arystokratki". Była bardzo dobrze wykształcona, znała języki, pisała wiersze, była muzyczką. Nie tylko doskonale radziła sobie w świecie polityki i kultury, ale również stała się twórczynią jednego z pierwszych muzeów na ziemiach polskich – mówi Katarzyna Bik.
Zobacz także:
Dlaczego „Dama z gronostajem” jest jednym z najbardziej zagadkowych portretów świata?
Obie kobiety – choć w zupełnie różnych realiach – potrafiły wykorzystać swoje talenty i pozycję społeczną, by kształtować rzeczywistość. Cecylia Gallerani znalazła się na mediolańskim dworze dzięki własnej determinacji i sprytowi.
Prawdopodobnie rok przed tym, nim ją namalował Leonardo, pojawiła się na dworze, aby odzyskać posag, który został zajęty przez władzę Mediolanu, prawdopodobnie, dlatego że rodzina zaczęła mieć kłopoty finansowe. Posag był jej potrzebny, a była to niebagatelna kwota tysiąca dukatów. Cecylia była najmłodsza, najbardziej wygadana, urocza, dzisiaj powiedzielibyśmy, że trochę bezczelna.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Izabela Czartoryska również nie była tylko bierną spadkobierczynią bogactwa. Choć majątek jej rodziny zapewnił jej możliwość kolekcjonowania dzieł sztuki, to jej pasja, upór i spryt uczyniły z niej jedną z najważniejszych kolekcjonerek swojej epoki. Bywała bezkompromisowa, posuwała się do kontrowersyjnych metod zdobywania eksponatów, ale to dzięki jej działaniom powstała kolekcja, która dziś ma nieocenioną wartość historyczną. Tworząc swoją kolekcję, nieświadomie wpisała się w wielowiekową tradycję fałszerstw i manipulacji.
Nie jest prawda, że fałszerstwo jest wynalazkiem XIX czy XX wieku. Ono było tak dawno, jak istnieje kultura na świecie. Izabela po prostu dawała się nabrać, ale oprócz tego kupowała i czasem wyłudzała. Namawiała swoich krewniaków, aby dawali jej różne rzeczy. Miała kontakty w Stanach Zjednoczonych, we Francji, którą kochała. Jak tylko coś wpadło w jej ręce, to zwyczajnie chciała to mieć i była skuteczna.
W tamtych czasach autentyczność dzieł nie była weryfikowana z taką precyzją, jak dziś. Wartość przedmiotów często zależała nie tyle od ich artystycznej jakości, ile od związanej z nimi historii. Jeśli obiekt miał pochodzenie powiązane z wielkimi postaciami, jego znaczenie rosło.