Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Referendum w Krakowie? Ekspertka: "To już nie obywatelska inicjatywa, a partyjne narzędzie"

Radio Kraków ustaliło, że krakowska opozycja przygotowuje się do rozpoczęcia procedury odwołania prezydenta miasta. W rozmowie z Różą Rzeplińską ze Stowarzyszenia 61 i serwisu MamPrawoWiedzieć.pl, poruszono kulisy tego procesu oraz ryzyka związane z jego upolitycznieniem.

Referendum w Krakowie? Ekspertka: "To już nie obywatelska inicjatywa, a partyjne narzędzie"
Rada Miasta Krakowa/ fot. Elżbieta Raczyńska

Odwołanie prezydenta to skomplikowany proces


Aby zorganizować referendum w Krakowie, trzeba zebrać ok. 80–90 tys. podpisów, a następnie przekroczyć wysoki próg frekwencji — ponad 158 tys. głosujących.

  • Inicjatywa nie jest oddolna, lecz partyjna
    Zdaniem Rzeplińskiej, działania Prawa i Sprawiedliwości przypominają próbę wykorzystania instrumentu obywatelskiego do walki politycznej, a nie wyraz rzeczywistego sprzeciwu społecznego.

  • Brak silnych emocji w Krakowie
    W przeciwieństwie do przypadków takich jak Olsztyn czy Zabrze, w Krakowie nie występuje wyraźna, masowa niechęć do prezydenta Miszalskiego — co znacząco obniża szanse na powodzenie referendum.

  • Możliwe szkody dla miasta
    Procedura referendalna odciągnie uwagę i zasoby urzędników od codziennego zarządzania miastem. Kluczowe projekty i inwestycje mogą zostać opóźnione lub zepchnięte na dalszy plan.

  • Referenda mogą zostać zawłaszczone przez partie
    Rzeplińska ostrzega, że jeśli referenda staną się narzędziem partii politycznych, zamiast obywatele zyskają na nich struktury partyjne – a nie demokracja lokalna.

Posłuchaj całej rozmowy

Trudna procedura i wysokie progi

Róża Rzeplińska podkreśliła, że odwołanie prezydenta miasta to niełatwa procedura. Aby doszło do referendum, inicjatorzy muszą zebrać podpisy co najmniej 10% uprawnionych do głosowania mieszkańców — w przypadku Krakowa to ok. 80–90 tysięcy osób.

Referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego? W PiS rozważają ten pomysł

Elżbieta Raczyńska

Zebranie podpisów to dopiero pierwszy krok. Aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 60% osób, które uczestniczyły w ostatnich wyborach.

W Krakowie w 2024 roku było to 264 tys. osób — próg wynosi więc ponad 158 tys. głosujących.

Inspiracja Zabrzem czy nadużycie demokracji?

Rzeplińska przypomina, że choć odwołanie włodarza się zdarza (np. w Zabrzu), to są też nieudane próby – jak we Wrocławiu, gdzie zebrano 35 z wymaganych 46 tysięcy podpisów. Jej zdaniem, organizowane obecnie działania „na fali” sukcesów politycznych Prawa i Sprawiedliwości nie mają charakteru czysto obywatelskiego.

To nie jest obywatelska inicjatywa. To wykorzystanie mechanizmu kontroli obywatelskiej przez partię polityczną. Obywatele mają prawo do tego, żeby odwołać swojego włodarza. Przede wszystkim ze względu na to, że w sposób niegospodarny pełni funkcję, zarządza czy urzędem, czy zarządza miastem, gminą. Siła obywateli musi być duża

— podkreśliła.

Emocje, struktury i pieniądze

Jak mówi ekspertka, skuteczne referendum wymaga potężnych nakładów: silnych emocji społecznych, struktur do zbierania podpisów, kanałów komunikacyjnych i pieniędzy. Jej zdaniem takich emocji obecnie w Krakowie brakuje.

Przykład? W Olsztynie prezydent Małkowski został odwołany w atmosferze poważnych zarzutów kryminalnych.

W Krakowie takiej skali kontrowersji nie widać, w związku z tym trzeba zaangażować struktury partyjne, zaangażować pieniądze partyjne do tego, żeby albo przekonać obywateli, mieszkańców Krakowa do tego, że to odwołanie ma sens, albo wywołać w nich taką niechęć do prezydenta, która niekoniecznie będzie obiektywna, ale jest możliwa do wywołania, żeby mieszkańcy Krakowa poszli do referendum i zagłosowali za odwołaniem prezydenta

- uważa ekspertka.

Ryzyko chaosu i zmarnowanego czasu

Jeśli ruszy procedura, cały aparat Urzędu Miasta zostanie zmobilizowany do walki z referendum. Stracą na tym mieszkańcy

— ostrzega Rzeplińska. Jej zdaniem wówczas strategia rozwoju miasta schodzi na drugi plan, a w centrum staje komunikacja kryzysowa.

Doszło do społecznej umowy na czas kadencji. Próba jej zerwania w trybie nadzwyczajnym, bez realnej przyczyny, godzi w podstawy lokalnej demokracji

— podsumowuje.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego