Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Krakowscy lekarze przyszyli oderwane ramię. "Ręka żyje. To pierwszy sukces"

W Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie przeprowadzono niezwykle rzadką i skomplikowaną operację – replantację oderwanego przy barku ramienia. O kulisach tego medycznego wyzwania opowiedział w Radiu Kraków ortopeda dr Mateusz Kaczmarczyk.

Krakowscy lekarze przyszyli oderwane ramię. "Ręka żyje. To pierwszy sukces"
Autorstwa Zygmunt Put - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=136111838
  • Ręka żyje, ale sprawność okaże się za wiele miesięcy – najważniejsze, że kończyna została uratowana, ale na efekty funkcjonalne trzeba poczekać.

  • Zespół operował mimo zakończonego dyżuru – lekarze z Wojskowego Szpitala Klinicznego wrócili do pracy po trudnej operacji, by ratować kolejną kończynę.

  • System replantacji w Polsce działa oddolnie – w kraju jest tylko 12 ośrodków zajmujących się replantacjami, a organizacja zależy od dobrej woli szpitali i ich dyrekcji.

  • Brakuje centralnej koordynacji i finansowania – pacjenci są często odsyłani „na oślep”, a same operacje są kosztowne i niewystarczająco finansowane.

  • Małopolska ma szczęście do dwóch ośrodków – Kraków posiada dwa zespoły replantacyjne, ale wiele regionów w Polsce nie ma żadnego.

Posłuchaj rozmowy

„Na razie ręka żyje” – sukces krakowskich chirurgów

W Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie lekarze przeprowadzili jedną z najtrudniejszych procedur chirurgicznych – replantację oderwanego przy barku ramienia. Pacjentem był 24-letni mężczyzna, a uraz – jak podkreślają specjaliści – nie tylko rozległy, ale i zagrażający życiu. Operacja trwała wiele godzin, a o jej kulisach opowiadał w Radiu Kraków ortopeda dr Mateusz Kaczmarczyk, członek zespołu operacyjnego.

Lekarz zaznaczył, że o faktycznym sukcesie będzie można mówić dopiero za kilka, a nawet kilkanaście miesięcy. Obecnie najważniejsze jest to, że przyszyta kończyna „żyje” – udało się odtworzyć tętno. Sprawność ręki będzie jednak zależała od regeneracji nerwów i mięśni, co jest długotrwałym procesem.

Czas i odległość – decydujące czynniki

Do amputacji doszło w wyniku wypadku w Suchej Beskidzkiej. Kluczowa okazała się stosunkowo niewielka odległość od Krakowa. Jak tłumaczył dr Kaczmarczyk, w przypadku tego typu urazu transport pacjenta do dalszego ośrodka „nie wchodziłby w grę”, ponieważ mógłby nie przeżyć drogi.

Amputacja ramienia to nie tylko niezwykle rzadki przypadek, ale także sytuacja stanowiąca bezpośrednie zagrożenie życia – z powodu bardzo dużej utraty krwi. W takich przypadkach czas reakcji ma fundamentalne znaczenie, podobnie jak dostępność odpowiednio przygotowanego zespołu, który przeprowadzi operację i będzie w stanie bezpiecznie poprowadzić pacjenta w kolejnych dniach.

Zespół wraca do pracy po nocnym dyżurze

Operację w krakowskim szpitalu wykonano mimo wyczerpania i zakończonego dyżuru. Poprzedniej nocy lekarze przeprowadzili rewaskularyzację niecałkowicie odciętego kciuka u innego pacjenta. Kiedy rano przyszedł telefon z prośbą o pomoc w kolejnym, znacznie cięższym przypadku – zespół nie zawahał się ani chwili.

Zgłoszenie odebrał kierownik oddziału rekonstrukcyjnego narządu ruchu i replantacji, dr Paweł Maleta. To on poinformował anestezjologów i skompletował ekipę operacyjną. Dr Kaczmarczyk relacjonował, że mimo zmęczenia podjęto decyzję o ratowaniu kończyny, a działania koordynowano natychmiast.

Replantacja w Polsce – system oparty na dobrej woli

W Polsce działa zaledwie 12 ośrodków, które pełnią tzw. dyżury replantacyjne. Jak zaznaczył lekarz, nie każdy z nich dyżuruje codziennie – placówki dzielą się odpowiedzialnością, a całość opiera się na oddolnej inicjatywie. Oznacza to, że kluczowe są nie tylko chęci lekarzy, ale także decyzje dyrekcji szpitali, które muszą wyrazić zgodę na utworzenie dodatkowych dyżurów i zabezpieczyć zasoby kadrowe.

Brakuje centralnej koordynacji. Zdarza się, że w sytuacji nagłej lekarze z oddziału ratunkowego dzwonią „na oślep”, licząc na to, że któryś zespół będzie akurat dostępny. Informacje o dyżurujących ośrodkach znajdują się co prawda na stronach Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i Polskiego Towarzystwa Chirurgii Ręki, jednak w praktyce nie zawsze łatwo jest znaleźć miejsce, które natychmiast przyjmie pacjenta.

Dodatkowo bywa, że ośrodek, który formalnie pełni dyżur, właśnie przeprowadza inną replantację – a wtedy szuka się pomocy w kolejnych miejscach.

Ubytki w tkankach szyją nićmi cieńszymi niż ludzki włos, łączą naczynia o średnicy poniżej 1 mm

Joanna Gąska

„To ogromne przedsięwzięcie”

Dr Kaczmarczyk podkreślał, że operacja replantacyjna to nie tylko kwestia chirurgów. Potrzebni są także anestezjolodzy, którzy przeprowadzą pacjenta przez wielogodzinny i ryzykowny zabieg, pielęgniarki, instrumentariuszki oraz cały zespół opiekujący się pacjentem po operacji. Całość wymaga skoordynowanego wysiłku wielu osób.

– W przypadku tego dwudziestoczterolatka wielkie ukłony należą się zespołowi anestezjologicznemu, paniom instrumentariuszkom, które poświęciły swój czas, oraz pielęgniarkom, które do tej pory sprawują nad pacjentem wspaniałą opiekę – zaznaczył lekarz.

Potrzeba zmian systemowych

Pytany o przyszłość systemu replantacyjnego w Polsce, lekarz stwierdził, że rozmowy o jego usystematyzowaniu trwają. Jego zdaniem byłoby wskazane, by powstała sieć takich ośrodków – podobna np. do funkcjonujących już sieci kardiologicznych. Obecnie działanie systemu opiera się przede wszystkim na dobrej woli personelu i dyrekcji.

W Małopolsce sytuacja jest stosunkowo dobra – w Krakowie działają dwa ośrodki: Wojskowy Szpital Kliniczny oraz Szpital Rydygiera, gdzie dyżury pełnione są od wielu lat. Nie wszystkie regiony w Polsce mają jednak podobne zaplecze.

– To bardzo ważne, żeby wszystko było dobrze poukładane, tak aby jak najlepiej zaopatrywać tych pacjentów, żeby mogli wracać do sprawności – podsumował Kaczmarczyk.

Zabiegi kosztowne, a nieodpowiednio finansowane

Na zakończenie rozmowy poruszono także temat finansowania. Jak tłumaczył lekarz, operacje replantacyjne są długie, wymagają specjalistycznego sprzętu i zaangażowania wielu osób. To sprawia, że są kosztowne – a obecnie nie są adekwatnie wyceniane przez system ochrony zdrowia.

– To jest temat trudny. (...) Tu jest oczywiście kwestia tego, żeby one też były na poziomie systemowym, na poziomie Funduszu Zdrowia, żeby były odpowiednio finansowane – zaznaczył ortopeda.

Nie zastąpi lekarza, ale może mu pomóc. Jak AI zmienia ochronę zdrowia

Bartłomiej Ziaja

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów