Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kontrowersyjny reportaż Wiernikowskiej z Rosji. „Zabrakło rzetelności”

Reportaż Marii Wiernikowskiej z Królewca (autorka używa rosyjskiej nazwy Kaliningrad), opublikowany w Kanale Zero, wzbudził silne emocje i podzielił opinię publiczną. Krytycy mówią o braku rzetelności i powielaniu rosyjskiej propagandy, obrońcy – o świadomych odbiorcach i oczywistym kontekście. O granicach dziennikarstwa, mechanizmach mediów społecznościowych i skutkach takich publikacji rozmawiamy z dr Agnieszką Całek, medioznawczynią z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Kontrowersyjny reportaż Wiernikowskiej z Rosji. „Zabrakło rzetelności”
Maria Wiernikowska w Kaliningradzie. Źródło: Kanał Zero

Posłuchaj rozmowy

Po co powstał ten materiał?

Doświadczona reporterka Maria Wiernikowska pojechała do Kaliningradu i nagrała materiał, który wywołał duże emocje w Polsce i w Rosji. Krytycy zarzucają jej brak reakcji na wypowiedzi będące kalką rosyjskiej propagandy. Po co robić taki materiał? Czy on ma jakiś cel społeczny?

Pytanie brzmi, czy pani Wiernikowska występuje tu w roli dziennikarki. Ona sama mówi, że wjechała do Kaliningradu nie na wizie dziennikarskiej, tylko jako vlogerka. Gdyby taki materiał zrobił vloger w czasach pokoju, pewnie nikt nie miałby pretensji. Problem pojawia się wtedy, gdy robi to znana dziennikarka, a materiał trafia do medium, które realnie konkuruje z mediami profesjonalnymi.

Czyli kluczowe jest to, czego jako odbiorcy możemy oczekiwać od takiego reportażu?

Od reportażu nie oczekujemy obiektywizmu, ale rzetelności. I tego w tym materiale zdecydowanie zabrakło. To jest ciepły obrazek z Kaliningradu, bez weryfikowania wypowiedzi bohaterów i bez szerszego kontekstu. Empatia wobec rozmówców jest ważna, ale nie może zastępować krytycznego spojrzenia.

Czy kontekst naprawdę jest oczywisty?

Obrońcy Kanału Zero mówią, że widzowie wiedzą, iż w Rosji nie wolno krytykować władzy ani wojny. Ich zdaniem ten kontekst jest oczywisty i nie trzeba go dopowiadać.

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Kontekst jest bardzo potrzebny. To nie jest materiał zniuansowany. Trzeba go oglądać bardzo uważnie, żeby dostrzec jakiekolwiek krytyczne elementy. A kto dziś ogląda materiały w mediach społecznościowych w taki sposób – analitycznie, z pełnym skupieniem, czytając napisy i wychwytując niedopowiedzenia?

Agregaty z Polski na ukraińskim OLX? To nie skandal, tylko manipulacja

Kamil Wszołek

Rosyjska propaganda dopuszcza określenia typu „jest trudno” czy „to nielekkie czasy” i właśnie takich sformułowań używają rozmówcy reportażu. Ten materiał trafia potem do polskich mediów i dzieli opinię publiczną.

I to jest dokładnie efekt, na którym Rosji zależy – polaryzacja. Wypuszczenie takiego materiału sprawia, że spory i konflikty rozkręcają się same. Można powiedzieć, że ruskich trolli potrzeba wtedy mniej, bo praca wykonuje się na polskim rynku sama.

Pojawiają się też zarzuty o prorosyjskie sympatie czy powiązania Kanału Zero. Jak pani na to patrzy?

Nie mówiłabym wprost o powiązaniach, raczej o wykorzystywaniu dostępnych zasobów. Kanał Zero zaprasza osoby znane z prorosyjskich wypowiedzi, daje im zasięgi i przestrzeń. To się opłaca, bo wywołuje burze w internecie, komentarze, kolejne odsłony.

Model biznesowy zamiast misji

Czyli kluczowe są mechanizmy finansowe?

Tak. To jest przede wszystkim model biznesowy. Im większa awantura, tym więcej wejść, a im więcej wejść, tym większe zyski z reklam. Nie liczy się liczba „łapek w górę” czy „w dół”, tylko to, ile osób zobaczyło materiał i reklamy, które są w nim wyświetlane.

Jak powinna wyglądać reakcja mediów głównego nurtu na takie publikacje?

Przede wszystkim trzeba tłumaczyć, po co takie materiały powstają i jakie mechanizmy za nimi stoją. Warto też przypominać, że każde wejście w taki film zwiększa jego widzialność, bo algorytmy mediów społecznościowych dokładnie tak działają.

Wojna z Rosją? Zamiast czołgów - narracje, zamiast frontu - media społecznościowe

Patryk Kubiak

Czyli rekomendacja dla odbiorców?

Duża ostrożność. Materiały, które stają się viralami, bardzo rzadko są rzetelne. Jeśli ktoś je ogląda – powinien weryfikować. A jeśli nie musi – warto się zastanowić, czy nie dokłada kolejnej cegiełki do spirali zasięgów.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem