Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Agregaty z Polski na ukraińskim OLX? To nie skandal, tylko manipulacja

Ledwo ruszyła akcja "Ciepło z Polski dla Kijowa", a w mediach społecznościowych już widać screeny z ukraińskiego OLX-a. Komentarze? "Wiedziałem, naiwni Polacy płacą, a tamci zarabiają". Jak to jest? Czy nasze agregaty, zamiast zasilać szpitale, sprawiają, że puchną portfele spekulantów?

Agregaty z Polski na ukraińskim OLX? To nie skandal, tylko manipulacja
Kryzys enegretyczny w Kijowie. / fot: PAP/Vladyslav Musiienko

Posłuchaj podcastu

Ta sprawa jest gorąca tylko z pozoru. Nie ma tu żadnego skandalu. Jest za to podręcznikowa manipulacja. Zacznijmy od twardych danych. Kalendarz i matematyka nie kłamią.

Pierwsze agregaty z polskiej zbiórki mer Kliczko odebrał 26 stycznia. Tymczasem sensacyjne ogłoszenia o sprzedaży maszyn polskiej firmy FOGO pojawiły się w sieci dwa dni wcześniej, zanim transport w ogóle dotarł do granicy.

Teleportacja? No nie. Po prostu inne egzemplarze, które z aukcją pomocową nie mają nic wspólnego. Jeden z postów, który zdobył 20 tysięcy reakcji, pokazywał agregat model FD300. Tu niespodzianka. W ramach akcji ciepło z Polski dla Kijowa w ogóle nie wysłaliśmy takiego modelu. To tak jakby ktoś pokazał zdjęcie Fiata i twierdził, że to skradziony Mercedes.

Tabliczki znamionowe z polskimi napisami to też nie jest żaden dowód. Producent z Wielkopolski, czyli firma FOGO, już wyjaśnił sprawę, sprawdzając numer seryjny tego trefnego ogłoszenia. Ten konkretny egzemplarz został sprzedany ukraińskiemu dystrybutorowi dwa lata temu.

Mało tego. Maszyna ma przepracowane 450 motogodzin. To tak jakbyś kupił używane auto z przebiegiem 100 tysięcy kilometrów i twierdził, że to jest nówka prosto z salonu.

Polski sprzęt trafia na Ukrainę od 15 lat. To jest normalny handel. Czy to, że na tamtejszym portalu aukcyjnym widzimy polski agregat, jest tak samo dziwne, jak widok niemieckiej wiertarki na naszym OLX? Czy to znaczy, że ktoś ją ukradł z transportu w Berlinie? Oczywiście, że nie. Każdy sprzęt z fundacji ma twarde kwity, umowy, darowizny i numery, które można sprawdzić w minutę.

To nie agregaty trafiły na sprzedaż, tylko my padliśmy ofiarą manipulacji. Nie dajmy się mrozić kłamstwom, kiedy w Kijowie ludzie naprawdę potrzebują prądu.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut