Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Gdy kultura się boi. Cancel culture w krakowskiej Cricotece?

Instytucje zaczynają myśleć w rytm algorytmów - co nas zmiecie, a co będzie bezpieczne i szczęśliwie zachowawcze. I to prawdopodobnie przydarzyło się Cricotece, która odwołała spotkanie z noblistką Hertą Müller. "Nie można reagować na emocje w sieci. Trzeba działać świadomie, transparentnie komunikować decyzje. Brak przejrzystości podważa wiarygodność i prowadzi do autocenzury – a to największe zagrożenie dla wolności słowa" - mówiła w Radiu Kraków dr Patrycja Hewelt z Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej UJ.

Gdy kultura się boi. Cancel culture w krakowskiej Cricotece?
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
  • Odwołanie spotkania z Hertą Müller to przykład działania pod presją cancel culture i strachu przed medialnym kryzysem.

  • Media społecznościowe potęgują emocje – niewielka grupa może wywołać pozór masowego protestu.

  • Instytucje powinny odróżniać realne zagrożenie od cyfrowej burzy emocji i działać z rozwagą.

  • Zjawisko cancel culture prowadzi do autocenzury, która ogranicza wolność debaty publicznej.

  • Tylko transparentność, edukacja i odwaga w komunikacji mogą chronić instytucje kultury przed utratą zaufania i autorytetu.

Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z dr Patrycją Hewelt.

Cancel culture w praktyce – odwołane spotkanie z noblistką

Dr Patrycja Hewelt tłumaczy, że przypadek Herty Müller wpisuje się w szersze zjawisko tzw. cancel culture, czyli kultury unieważniania. Zjawisko to pojawiło się w mediach społecznościowych, polega na publicznym piętnowaniu osób, które naruszają przyjęte normy społeczne. W efekcie takie osoby są wykluczane z życia publicznego. W przypadku Müller decyzja o odwołaniu spotkania była tłumaczona względami bezpieczeństwa – w obliczu negatywnych komentarzy i ryzyka protestów. Jednak za tą decyzją kryje się też lęk instytucji przed kryzysem wizerunkowym.

Cancel culture w ostatnich latach zdominowało przestrzeń mediów społecznościowych. To realne narzędzie wykluczenia z przestrzeni publicznej osób, które w jakikolwiek sposób naruszyły przyjęte normy społeczne. Instytucje, widząc negatywne sygnały, nie mogą ryzykować zagrożenia dla uczestników ani artystów

- tłumaczy Patrycja Hewelt.

%article_3700633

Według medioznawczyni, współczesne protesty nie muszą już być masowe – wystarczy głośna grupa w sieci. Internetowa „burza” może rozpętać się w kilka godzin i przyciągnąć tysiące osób. Algorytmy mediów społecznościowych premiują emocje, zwłaszcza gniew, dlatego konflikty rozprzestrzeniają się błyskawicznie i często sprawiają wrażenie powszechnego oburzenia, nawet jeśli pochodzi ono od niewielkiej grupy użytkowników:

Platformy nigdy nie są neutralne – nagradzają emocje, a nie racje. Algorytmy premiują gniew i treści konfliktowe, które mogą tworzyć iluzję powszechnego oburzenia. Połowa negatywnych komentarzy może pochodzić z anonimowych lub zautomatyzowanych kont.

Policja zabroni ci przeglądania mediów społecznościowych? W ten filmik uwierzyły miliony

Kamil Wszołek

Instytucje w cyfrowej pułapce – jak reagować mądrze

Instytucje kultury, zdaniem dr Hewelt, powinny uczyć się reagować strategicznie, a nie impulsywnie. Kluczowe jest rozróżnienie między rzeczywistym zagrożeniem fizycznym a presją emocjonalną w sieci. Trzeba zachować spokój, weryfikować fakty i jasno komunikować swoje decyzje. W przeciwnym razie instytucje tracą zaufanie i stają się ofiarą własnego lęku przed hejtem.

Instytucja powinna reagować świadomie i strategicznie – oceniać realne zagrożenie, rozdzielać bezpieczeństwo fizyczne od krytyki w sieci. Fala komentarzy może być głośna, ale nie zawsze reprezentatywna dla większości społeczeństwa

- przekonuje dr Hewelt.

Czy big techy zarządzają naszymi emocjami? „To cyniczna gra i o tym powinniśmy rozmawiać"

Jacek Bańka

Jednym z najpoważniejszych skutków kultury unieważniania jest autocenzura. Twórcy, intelektualiści i instytucje zaczynają bać się zabierać głos, by nie wywołać kontrowersji. W efekcie społeczeństwo traci przestrzeń do prawdziwej debaty, a kultura publiczna ubożeje. Ludzie coraz częściej „gryzą się w język” – nie z refleksji, ale ze strachu:

Twórcy i intelektualiści zaczynają bać się zabierać kontrowersyjne głosy. W dłuższej perspektywie społeczeństwo traci przestrzeń do prawdziwej debaty publicznej. Zaczynamy ukrywać to, co naprawdę myślimy.

Co powiedziała Angela Merkel? To klasyczny przykład medialnego "łańcuszka sensacji"

Kamil Wszołek

W opinii dr Heweldt, kultura i edukacja powinny pozostać miejscem swobodnej dyskusji, a nie autocenzury. Instytucje muszą być transparentne i mieć odwagę tłumaczyć swoje decyzje. W przeciwnym razie tracą wiarygodność i przyczyniają się do pogłębiania zjawiska, z którym próbują walczyć – wykluczania w imię rzekomego bezpieczeństwa.

Nie można reagować na emocje w sieci. Trzeba działać świadomie, transparentnie komunikować decyzje. Brak przejrzystości podważa wiarygodność i prowadzi do autocenzury – a to największe zagrożenie dla wolności słowa

- uważa gościni Radia Kraków.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów