Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dewastacja klatki schodowej i strach sąsiadów. Co wolno we własnym mieszkaniu?

Przez kilkanaście dni jeden z lokatorów osiedla Kalinowego w Krakowie niszczył klatkę schodową, wszczynał awantury i puszczał głośną muzykę. Sprawa zakończyła się interwencją policji i umieszczeniem mężczyzny w szpitalu. O tym, gdzie kończy się prawo własności i jakie konsekwencje grożą za dewastację części wspólnych, mówi w Radiu Kraków adwokat Karolina Galus.

Dewastacja klatki schodowej i strach sąsiadów. Co wolno we własnym mieszkaniu?
Fot. Patryk Kubiak

Posłuchaj rozmowy

Na Osiedlu Kalinowym w Krakowie jeden z lokatorów przez kilkanaście dni niszczył klatkę schodową - pojawiły się śmieci i gruz, ściany zostały skute i pokryte wulgarnymi napisami. Mężczyzna wszczynał awantury i puszczał głośną muzykę.

Wielkie sprzątanie po dewastacji na osiedlu Kalinowym w Krakowie. Policja: od Wigilii było 20 zgłoszeń

Patryk Kubiak

Po kilkunastu zgłoszeniach na policję, w okresie świąteczno-noworocznym, lokator został zatrzymany i - z uwagi na brak logicznego kontaktu - umieszczony w szpitalu.

Wolność w mieszkaniu ma swoje granice

Jak podkreśla adwokat Karolina Galus, prawo własności w budynku wielorodzinnym nie oznacza pełnej dowolności zachowań.

Blok to nie jest dom jednorodzinny. Oprócz lokali prywatnych mamy części wspólne: klatki schodowe, korytarze, ściany, windy. One należą do wszystkich mieszkańców. Nikt, nawet właściciel mieszkania, nie ma prawa ich niszczyć ani używać w sposób zagrażający innym

- zaznacza.

Z punktu widzenia prawa cywilnego są to tzw. nielegalne immisje, czyli działania zakłócające normalne korzystanie z mieszkań i części wspólnych - nie tylko hałas czy zapachy, ale również agresja i dewastacja.

Immisje, strach i odpowiedzialność karna

Jeżeli ktoś kuje ściany i niszczy klatkę schodową, wzbudza realny strach wśród sąsiadów. To nie jest już zwykły konflikt sąsiedzki

- mówi adwokat.

Co istotne, takie sprawy nie kończą się wyłącznie na drodze cywilnej. Pojawia się również odpowiedzialność karna.

Kogo zawiadomić w takiej sytuacji?

W pierwszej kolejności - jak podkreśla Karolina Galus - należy każdorazowo wzywać policję.

Zakłócanie porządku i niszczenie mienia to kwestie bezpieczeństwa publicznego, a nie prywatne spory. Równolegle trzeba współpracować z administracją budynku lub wspólnotą mieszkaniową

- tłumaczy.

Administrator powinien dokumentować szkody i złożyć formalne zawiadomienie o przestępstwie. Bez tego działania często kończą się fiaskiem.

W przypadku osiedla Kalinowego sąsiedzi alarmowali, że lokator kuł ściany w pobliżu instalacji elektrycznych i gazowych.

Nie wiemy, do jakiej eskalacji mogło tam dojść. To było skrajnie niebezpieczne

- przyznaje prawniczka.

Jakie kary grożą za wandalizm?

Zniszczenie części wspólnych budynku jest - w rozumieniu kodeksu karnego - zniszczeniem cudzego mienia (art. 288 kk).

W zależności od skali strat może to być wykroczenie albo przestępstwo. Przy większych szkodach grozi kara pozbawienia wolności nawet do pięciu lat oraz obowiązek naprawienia szkody

- wyjaśnia Karolina Galus.

Jak przyznaje adwokat, podobne sprawy pojawiają się w praktyce zawodowej bardzo często.

Prawo wyraźnie stoi po stronie mieszkańców, którzy chcą normalnie i bezpiecznie żyć. Własność mieszkania nie daje prawa do niszczenia wspólnej przestrzeni ani terroryzowania sąsiadów. Nazwijmy rzeczy po imieniu - to są naruszenia prawa, a nie „trudny charakter”

- podkreśla.

Mir domowy i poczucie bezpieczeństwa

Takie zachowania mogą również naruszać tzw. mir domowy.

Jeżeli ludzie boją się wyjść z mieszkania lub skorzystać z klatki schodowej, to mamy do czynienia z realnym naruszeniem porządku prawnego. Prawo nie wymaga od mieszkańców heroizmu, tylko reakcji instytucji

- zaznacza ekspertka.

Czy właściciela można eksmitować?

Nawet jeśli mieszkanie jest własnościowe, w skrajnych przypadkach możliwa jest eksmisja.

Każde zdarzenie trzeba zgłaszać i dokumentować. Przy eskalacji takich zachowań lokator może zostać eksmitowany - również z własnego mieszkania

- mówi Karolina Galus.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu