Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Czym są "szon patrole"? Dziewczęta na celowniku nastolatków

Zaczepianie nastolatek, mizoginiczne treści i brak reakcji platform społecznościowych – tak wygląda rzeczywistość "szon patroli", które szturmem podbiły TikToka. Dr Agnieszka Całek, medioznawczyni z UJ: "To nie tylko głupi trend, ale zjawisko, które stygmatyzuje dzieci i pogłębia społeczne podziały".

Czym są "szon patrole"? Dziewczęta na celowniku nastolatków
Fot. Pexels
  • „Szon patrole” to internetowy trend, który wymknął się spod kontroli – zaczynał jako żart na TikToku, dziś prowadzi do publicznego ośmieszania kobiet i nastolatek.

  • Zjawisko wiąże się z tzw. manosferą/incelosferą, ale uczestniczą w nim także dzieci i dorośli traktujący to jako zabawę.

  • Trend ma charakter mizoginiczny i poniżający wobec kobiet, a część dziewcząt z powodu stygmatyzacji przestaje chodzić do szkoły.

  • Platformy społecznościowe nie reagują skutecznie – dopóki treści generują kliki, pozostają dostępne.

  • Eksperci apelują o zgłaszanie treści, edukację medialną i rozmowy z dziećmi, aby ograniczyć skutki zjawiska.

Posłuchaj rozmowy

„Szon patrole” – niebezpieczny trend z sieci

W ostatnich tygodniach głośno zrobiło się o tzw. „szon patrolach” – grupach młodych ludzi, którzy zaczepiają kobiety i nastolatki w przestrzeni publicznej, a także zakładają konta w mediach społecznościowych piętnujące osoby uznane za „łamiące normy obyczajowe”. – Na pewno jest to niepokojące zjawisko i kolejne granice są przekraczane – mówi dr Agnieszka Całek, medioznawczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego w rozmowie z Radiem Kraków.

Od żartu do realnego zagrożenia

„Szon” to skrót od bardzo obraźliwego i wulgarnego słowa. Początkowo funkcjonowało to jako żart na TikToku, ale szybko przerodziło się w zjawisko realnie dotykające młodych ludzi.

Poza tą niebezpieczną częścią mamy też internetowy trend, w którym biorą udział dzieci nie do końca zdające sobie sprawę z wagi słów. Z tego, że nazwanie kogoś szonem jest mocno obraźliwe i że to pojęcie niesie ze sobą konkretne znaczenia

– podkreśla dr Całek.

Ekspertka zwraca uwagę, że trend rozprzestrzeniał się bardzo szybko: – Rozpowszechniały go nie tylko nastolatki i dzieci, ale również osoby dorosłe, które w ten sposób bawiły się na przykład w miejscach wypoczynkowych. Bardzo szybko wymknęło się to spod kontroli.

Mizoginiczny przekaz i skutki dla młodych

Choć uczestnicy często traktują „szon patrole” jako żart, dr Całek nie ma wątpliwości: – Jest to konwencja żartu, bardzo niemądrego, i gdzieś pod spodem jest w tym mizoginiczny żart, taki, który poniża kobiety.

Najbardziej niepokojące są skutki dla nastolatek. – Rodzice i pedagodzy alarmują, że część dziewcząt nie chodzi do szkoły, bo się wstydzi, bo zostały ośmieszone w swoich grupach społecznych – zaznacza medioznawczyni.

„Dziewczynki muszą być wrażliwe, grzeczne i ładne”

Sylwia Paszkowska

Brak reakcji platform społecznościowych

Pomimo skarg rodziców i pedagogów, treści związane z „szon patrolami” wciąż krążą w sieci. – Platformom nie bardzo się to opłaca. Bo jest dużo klików, bo jest dużo ruchu. Zdecydowanie ten trend napędza ruch – mówi ekspertka.

Jak dodaje, konieczne jest zgłaszanie takich materiałów:

Absolutnie namawiam do tego, żeby takie treści zgłaszać ilekroć państwo je widzą. Im więcej takich zgłoszeń, tym większa szansa, że albo automatycznie zostanie to zablokowane, albo w końcu trafi do kogoś, kto te treści selekcjonuje.

W świecie lajków, FOMO i cyfrowych iluzji – jak social media wpływają na nasze mózgi?

Sylwia Paszkowska

Bańki informacyjne i radykalizacja

Rozmówczyni Radia Kraków wskazuje też na szerszy kontekst – bańki informacyjne, które wzmacniają takie zjawiska. – Ich ścianki się utwardzają. O ile przy mediach tradycyjnych mieliśmy szansę zobaczyć coś innego, to w mediach społecznościowych jest dużo gorzej. Algorytmy podsyłają nam to, co będzie nas interesowało, czyli jeszcze betonujemy się w tym naszym środowisku informacyjnym – zauważa dr Całek.

Rodzice często nie mają wglądu w świat cyfrowy swoich dzieci. – Najczęściej te bańki się nie spotykają. To znaczy rodzic nie ma szansy trafić na to, w czym tkwi w internecie dziecko – mówi medioznawczyni.

Co mogą zrobić rodzice i opiekunowie?

Ekspertka apeluje, by nie tylko zgłaszać niebezpieczne treści, ale także rozmawiać z dziećmi o języku i o sensie trendów, które oglądają w sieci. – Nawet jeśli mówimy o tej części trendu, która nie wydaje się bardzo szkodliwa, to również namawiałabym do tego, żeby chociażby ze względu na użycie słowa szon, które jest skrótem od wulgaryzmu, jednak te treści zgłaszać. Namawiam też do rozmawiania z dziećmi na temat znaczenia słów i sensu tego trendu, co to naprawdę oznacza.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego