Przejęcie sterowania chłodnią może doprowadzić do zniszczenia żywności, leków lub preparatów krwi. Dr Paweł Grzesiowski potwierdza zgłoszenie ataku z Polski dotyczące branży spożywczej. Główny inspektor sanitarny informuje też o sprawdzaniu zabezpieczeń magazynów szczepionek i podkreśla znaczenie szybkiej reakcji pracowników nadzorujących urządzenia.
Posłuchaj rozmowy
Cyberatak na system chłodniczy ma skutki wykraczające poza awarię informatyczną. Zmiana ustawień urządzenia może sprawić, że przechowywane produkty przestaną nadawać się do wykorzystania. W handlu oznacza to straty żywności i pieniędzy, a w ochronie zdrowia – zagrożenie dla zapasów potrzebnych do leczenia i ratowania życia. Jak wyjaśnia w Radiu Kraków dr Paweł Grzesiowski, ostatnie zdarzenia powinny skłonić do przeglądu zabezpieczeń całej infrastruktury, od której zależy utrzymanie właściwych warunków przechowywania. Samą skalę dotychczasowych ataków traktuje jako ostrzeżenie przed tym, co mogłoby się wydarzyć przy szerszym wykorzystaniu podobnych słabości.
Gdy cyberatak zmienia temperaturę w chłodni
Mechanizm zagrożenia polega na zdalnym przejęciu sterowania urządzeniami i zmianie ich parametrów. GIS w komunikacie z 3 listopada opisał przypadki przełączania chłodni w tryb odszraniania oraz podnoszenia temperatury. Pierwsza fala ataków w Europie miała miejsce w październiku, kolejna na początku listopada. Wymierzone były w systemy wykorzystywane przez branżę spożywczą, w tym sklepy i zakłady zajmujące się przechowywaniem lub dystrybucją żywności. Utrata właściwej temperatury może przerwać łańcuch chłodniczy, czyli ciągłość wymaganych warunków przechowywania produktów.
Kto zaatakował krakowskie MPK? Będzie międzynarodowe śledztwo
Grzesiowski wskazuje, że zagrożenie sięga również ochrony zdrowia. W chłodniach i specjalistycznych lodówkach przechowywane są m.in. preparaty krwi, szczepionki i inne leki wymagające niskich temperatur. Utrata zapasów takich produktów mogłaby wpłynąć na możliwość udzielania pomocy pacjentom. Główny inspektor sanitarny ocenia te zdarzenia jako atak na infrastrukturę krytyczną i podkreśla, że ich konsekwencje trzeba rozpatrywać szerzej niż tylko jako straty poniesione przez właściciela urządzenia. Szczególnie niebezpieczny byłby scenariusz, w którym zakłócenia dotknęłyby zasobów bezpośrednio potrzebnych do ratowania życia.
Zgłoszenie z Polski dotyczyło branży spożywczej
W rozmowie z Radiem Kraków Grzesiowski mówił o jednym zgłoszeniu z terenu Polski. Zaznaczył, że dotyczyło ono branży spożywczej, a nie placówki medycznej. Według informacji, którymi dysponował, w kraju nie doszło do poważnych zakłóceń funkcjonowania sieci chłodniczej. Dobrze ocenia dotychczasową reakcję służb i przypomina, że ostrzeżenia CERT były rozsyłane już w połowie października, zanim temat stał się szeroko obecny w mediach. Kolejna fala zdarzeń na początku listopada spowodowała intensyfikację działań ochronnych.
Przegląd zabezpieczeń obejmuje również urządzenia należące do inspekcji sanitarnej. Grzesiowski przypomina, że uczestniczy ona w dystrybucji szczepionek i dysponuje dużymi chłodniami. Jak informuje, trwa analiza tych obiektów oraz szybka weryfikacja systemów zabezpieczeń. Chodzi o ograniczenie podatności na przejęcie sterowania z zewnątrz. Działania dotyczące magazynów szczepionek przedstawia jako odpowiedź zapobiegawczą na rozpoznane zagrożenie.
Straty finansowe, niepokój i koszty dodatkowej ochrony
Zdaniem Grzesiowskiego cel takich działań może wykraczać poza zniszczenie produktów. Wskazuje na destabilizację, wywoływanie poczucia zagrożenia oraz zmuszanie instytucji do angażowania dodatkowych ludzi i pieniędzy w nadzór nad urządzeniami. Konieczność zwiększenia kontroli obciąża służby i operatorów infrastruktury, nawet jeśli ostatecznie uda się uniknąć poważnych strat. Grzesiowski przedstawia w ten sposób ocenę możliwych motywów ataków; nie wskazuje potwierdzonych ustaleń dotyczących ich sprawców.
„Ja traktuję to przede wszystkim jako pewne ostrzeżenie” – mówi główny inspektor sanitarny. Porównuje dotychczasową skalę zdarzeń z liczbą urządzeń, które potencjalnie mogłyby stać się celem. W jego ocenie ograniczony zakres zgłoszonych problemów w Polsce świadczy o skuteczności podjętej reakcji, ale równocześnie wskazuje na potrzebę dalszych przeglądów. Priorytetem ma być sprawdzenie, które elementy infrastruktury można obsługiwać z zewnątrz i czy dostęp do nich jest odpowiednio chroniony.
Zabezpieczenia potrzebują również czujnych pracowników
Grzesiowski postuluje ograniczenie bezpośredniego dostępu do systemów sterowania z publicznego internetu oraz weryfikację stosowanych zabezpieczeń. Podobny problem opisuje francuski CERT-FR, który ostrzegał przed udostępnianiem interfejsów zarządzania urządzeniami chłodniczymi bezpośrednio w sieci. Ochrona wymaga więc sprawdzenia sposobu zdalnego dostępu do sterowników i ich konfiguracji. Istotne pozostaje również to, czy osoby nadzorujące chłodnie potrafią rozpoznać nietypową zmianę ustawień lub temperatury i odpowiednio szybko na nią zareagować.
Jako przykład Grzesiowski przywołuje sytuację we Francji, gdzie – według jego relacji – pracownik zauważył anomalie i natychmiast podjął działanie, chroniąc zasoby jednego z banków krwi. „I tu człowiek uratował system, a nie odwrotnie” – podkreśla. Dlatego zwraca uwagę na rolę personelu, który powinien zachować czujność wobec urządzeń podlegających zdalnemu sterowaniu. GIS zaleca także niezależne pomiary temperatury i porównywanie ich ze wskazaniami systemów elektronicznych. Ma to pomóc wykryć sytuację, w której same odczyty prezentowane przez urządzenie są nieprawidłowe.
Wspólne zagrożenie wymaga wymiany informacji
Odpowiedź na takie zdarzenia ma także wymiar europejski. Grzesiowski podkreśla, że informacje z innych państw pozwalają szybko uruchamiać działania ochronne w Polsce. Współpracę potwierdza wspólne oświadczenie opublikowane 4 listopada przez ENISA, unijną agencję ds. cyberbezpieczeństwa. Wskazano w nim na aktywną wymianę informacji między krajowymi zespołami reagowania na incydenty oraz organami odpowiedzialnymi za zarządzanie kryzysami cybernetycznymi. Po kolejnej fali ataków wezwano organizacje do pilnego ograniczenia narażenia wykorzystywanych systemów.
Szpitale na froncie wojny hybrydowej. Jak bronić się przed cyberatakami?
Główny inspektor sanitarny przekonuje, że gotowość do obrony musi być stała, ponieważ próby przejęcia kontroli nad różnymi systemami pojawiają się na bieżąco. Ochrona nie może opierać się wyłącznie na reagowaniu na znany już sposób działania sprawców. „My musimy mieć całą strukturę odporną” – mówi Grzesiowski. W jego ocenie oznacza to połączenie zabezpieczeń technicznych, bieżącej wymiany ostrzeżeń i zdyscyplinowanej pracy osób nadzorujących urządzenia, od których zależy bezpieczeństwo żywności i zasobów medycznych.