Gustav Möller w swoim najnowszym filmie zaprasza nas do wnętrz ciemnych, ciasnych i nieprzyjemnych. Kadry stają się coraz bardziej klaustrofobiczne, metaforycznie wprowadzając publiczność w przestrzeń odpowiadającą stanowi ducha człowieka zagubionego, którego życie kontrolują nieprzepracowane traumy. Ale od początku. Na początku zaś byłą Eva – trochę strażniczka, trochę matka. Poznajemy ją, kiedy pracuje na oddziale o łagodnym rygorze, organizuje osadzonym medytacje mindfulness i pomaga w rozwiązywaniu zadań domowych. Potem dzieje się COŚ i łagodny rygor zamienia się w zaostrzony a matka… wciąż jest matką tylko nieco inną. O filmie – nie zdradzając szczegółów fabuły – rozmawiają Tadeusz Marek i Anna Piskorska.