Są wszędzie. Przed kawiarniami, barami, na placach, klimatycznych podwórkach. Przed muzeami. Zastąpiły wiklinowe krzesła, wyparły toporne piwne ławy. Może są i niewygodne, ale ile w nich wakacyjnej ułudy... Leżaki wzięły w posiadanie miasto latem.
Nie możesz wyjechać na wakacje? Substytut ( klasyczne łacińskie pars pro toto) cudownych wakacji nad ciepłym morzem, czeka na Ciebie w ulubionym barze...
Gdzie szukać źródeł mody na leżakowe szaleństwo w mieście, jak wytłumaczyć fascynację tym niespecjalnie w miejskich warunkach wygodnym meblem? Traumę przedszkolnego leżakowania przebył chyba każdy z nas. U źródeł mody mogła być słynna sztuczna plaża w Paryżu nad Sekwaną... Pierwsze miejskie leżaki spotkałam jakiś czas temu w Berlinie, ale nie byłabym zdziwiona, gdyby ich wygodni, płócienno-drewniani kuzyni nie kusili Państwa w Amsterdamie czy Barcelonie.
Pierwsze krakowskie leżaki pojawiły sie przed Love Krove na Kazimierzu. Pięknie wystylizowani klienci przybywali tam na swoich miejskich rowerach, by konsumować wegetariańskie hamburgery i raczyć się hipsterską oranżadą. W leżakową modę włączyło się przytomnie Muzeum Narodowe - letnia strefa czytania przed Głównym Gmachem umeblowana została już w ubiegłym roku pięknym batalionem leżaków. Leżakowanie proponuje widzom tarnowska galeria BWA.
Dziś hipsterskie rekwizyty powoli stały się kawiarnianą codziennością. Uwielbiają je reklamodawcy, ubogacając nasz letni relaks natrętną treścią o swoich produktach. Leżaki chętnie wykorzystywane są do pokazów kinowych w plenerze. Wypełniają piwne ogródki, pojawiły się na popularnych kiermaszach i festiwalach. Szanujący sie hipsterzy zaczną je wkrótce z pogardą omijać. Leżaki zeszły pod strzechy...