"Nowy system zarządzania karetkami w Małopolsce jest bezpieczny" - stwierdziła krakowska prokuratura, która umorzyła postępowanie w tej sprawie. Chodzi o system zintegrowanej dyspozytorni, wprowadzony w latach 2010-2013. Wcześniej w Małopolsce zgłoszenia do pogotowia trafiały do kilku szpitali m.in. w Nowym Sączu, Zakopanem i Oświęcimiu. Decyzją władz województwa stworzono dwie centralne dyspozytornie w Krakowie i Tarnowie, które odtąd przyjmują zgłoszenia z całego regionu.
Zmiany te krytykował między innymi były przewodniczący Solidarnej Polski Arkadiusz Mularczyk, który złożył zawiadomienie do prokuratury. Według niego wojewoda i marszałek swoją decyzją sprowadzili zagrożenie dla zdrowia i życia Małopolan. Zdaniem Mularczyka przez nowy system znacznie wzrósł czas dojazdu karetek do chorych.
"Te obawy są niesłuszne" - przekonuje tymczasem Bogusława Marcinkowska z krakowskiej prokuratury okręgowej. "Nie było prowadzonych postępowań dotyczących zgonów, spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub narażenia na utratę życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osób, w wyniku zbyt długiego oczekiwania na nawiązanie kontaktu z właściwą dyspozytornią" - podkreśla Marcinkowska.
Według przedstawicielki prokuratury okręgowej, podczas śledztwa zostały wykryte przypadki zbyt długiego czasu dojazdu karetki. Powodem opóźnień nie były jednak zmiany w dyspozytorniach, tylko inne czynniki losowe.
(Karol Surówka/ko)