Fiakrzy zawiesili w sobotę przewozy konne do Morskiego Oka. To reakcja na protest aktywistów na Palenicy Białczańskiej, którzy domagają się całkowitego wycofania transportu konnego z tej trasy, argumentując to dobrem koni.
Posłuchaj co mówi Andrzej Mąka
Przewoźnicy podkreślają, że nie będą przewozić turystów ze względów bezpieczeństwa. Jak tłumaczy prezes ich stowarzyszenia Andrzej Mąka, emocje towarzyszące protestowi mogłyby zagrozić ludziom i zwierzętom.
Aktywiści rozstawili transparenty za szlabanem na Palenicy Białczańskiej i prowadzą pikietę. Domagają się całkowitego wycofania transportu konnego z tej trasy. Protest przebiega spokojnie, a nad jego bezpieczeństwem czuwa policja.
Jak mówili aktywiści reporterowi Radia Kraków, decyzja o sobotnim zawieszeniu przewozów konnych bardzo ich ucieszyła, bo - jak przekonywali - dzięki temu konie mogą odpocząć.
To wstyd i hańba, żeby wykorzystywać konie do tak ciężkiej pracy. Zwłaszcza w momencie, kiedy mamy busy elektryczne, kiedy mamy kolejki elektryczne, mamy dorożki elektryczne, ale przede wszystkim idąc tutaj warto by było iść na własnych nogach. I to jest też nasz dzisiejszy przekaz. Nie przyjechali tutaj dzisiaj furmani. Konie nie jeżdżą. Z tego się cieszymy, że chociaż dziś, tego jednego dnia odpoczywają
– mówi organizatorka protestu Joanna Marcinkowska.
Na miejscu jest około 10 radiowozów policji. Aktywiści rozmawiają z turystami i zachęcają ich do dojścia do Morskiego Oka pieszo. Domagają się także odwołania minister klimatu i środowiska oraz dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Większość spacerowiczów, z którymi rozmawiał reporter Radia Kraków, popiera protest.
Popieramy i edukujemy też dzieci. Uważam, że to jest męczenie zwierząt. Chyba nogi są najlepszą alternatywą. My nie chcemy jechać. Są wśród nas dzieci niepełnosprawne, ja mam problem z sercem, ale nam przede wszystkim zależy na tym, żeby spędzić czas ze sobą, poodpoczywać, a nie męczyć konie
- mówili turyści.
Starosta tatrzański Andrzej Skupień wyklucza możliwość likwidacji przejazdów konnych do Morskiego Oka. Przekonuje, że konim nie dzieje się krzywda.
Regulamin jest dosyć restrykcyjny. Konie są regularnie badane, są lepiej przebadane niż niejeden z nas. Nie może być tak, że ktoś przyjedzie z zewnątrz i będzie narzucał nam, jak my mamy żyć. Jesteśmy u siebie
- mówi starosta.
Protest aktywistów ma potrwać do końca dnia.