Ostatni halny zdmuchnął cały śnieg w Zakopanego, w Tatrach jednak biała pokrywa mocno się jednak trzyma. Na dodatek wyższa temperatura w dzień, a potem ochłodzenie w nocy spowodowało, że w Tatrach zrobiło się bardzo ślisko. Śnieg pokrywający wyższe partie gór jest twardy i niebezpieczny.
Posłuchaj co mówi Edward Lichota, ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego
- W górach cały czas obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego. W wyższe partie powinni wybierać się tylko doświadczeni turyści. Śnieg jest twardy. Wysoko panują minusowe temperatury. Raki są konieczne. Muszą być też wyższe buty i odpowiednie ubranie - ostrzega Edward Lichota, ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Wybierający się w góry powinni wyposażyć się także w czekan oraz tak zwany zestaw lawinowy - czyli sondę, łopatkę i detektor lawinowy. Ratownicy TOPR radzą także zabrać ze sobą latarkę czołówkę, a także naładowany telefon komórkowy, który może być przydatny w razie konieczności wezwania pomocy.
Tymczasem niżej, w Zakopanem, od kilku tygodni grasują niedźwiedzie. Tatrzańskie drapieżniki schodzą nocami do miasta w poszukiwaniu jedzenia. Przez ostatnie dni niedźwiedzie były widziane na ulicy Strążyskiej, Drodze do Daniela i rondzie kuźnickim. "Po Zakopanem wędrują zazwyczaj niedźwiedzie rodziny. Mamy dwie matki z młodymi. Niedźwiedzie zawsze są głodne i mają bardzo dobry węch. Trudno im się dziwić. Jak jest łatwy pokarm to korzystają" - mówi Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Według pracowników Parku, niedźwiedzie przechadzki powinni zakończyć się w ciągu najbliższych dni. Według prognoz bowiem nadciąga ochłodzenie. To spowoduje, że drapieżniki wrócą w wyższe partie Tatr i zaczną układać się do zimowego snu.
RK/ko