Pod Tatrami próba pobicia rekordu Guinnessa. Na ruszcie znalazł się ponad 130-metrowy mięsny szaszłyk. Jeśli giganta uda się przygotować, to rekord zostanie pobity. Zużyto ponad 600 kg mięsa i 300 kg boczku. Grillowaniem Podhale wita turystów i rozpoczynające się wakacje.
Krzysztof Trebunia-Tutka - zastępca szefa kuchni
Przy grillowaniu szaszłyka-giganta pomagają turyści. Wszyscy ochotnicy kręcą rożnem i pilnują żeby mięso się nie spaliło. Na początku jednak najwięcej problemu sprawiło samo rozpalenie grilla. Chwytano się różnych metod, użyto nawet gazowych podpalarek. - Dmucha się, żeby był ogień i rekord został pobity. Pierwszy raz będę jadł coś takiego, ale mam nadzieję, że się doczekam - mówili reporterowi Radia Kraków uczestnicy grillowania.
Wszystko jednak komplikuje pogoda. W Zakopanem pada deszcz, który powoduje, że trudno utrzymać odpowiedni ogień i temperaturę. Krzysztof Trebunia-Tutka, zastępca szefa kuchni dzisiejszej akcji, w rozmowie z reporterem Radia Kraków powiedział, że jest pewny, że niebawem powstanie smakowity upieczony szaszłyk.
Zużyto ponad 600 kg mięsa i 300 kg boczku. Dzisiejsze grillowanie ponad 130-metrowego szaszłyka to jedna z imprez w ramach inauguracji letniego sezonu turystycznego.
Przemek Bolechowski/ar