Około godziny 12.30 centrala TOPR dostała zgłoszenie o wypadku w rejonie Małego Koziego Wierchu. Jak relacjonowali świadkowie zdarzenia, Żlebem Honoratki ze sporej wysokości spadł turysta. Od początku wszystko wskazywało na to, że mężczyzna nie przeżył wypadku, ale natychmiast zorganizowano akcję ratunkową. Jakub Hornowski ratownik TOPR podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków, że najważniejsze było na początku ustalenie dokładnego miejsca wypadku, gdyż zgłaszający nie do końca potrafili określić gdzie się ono znajduje.
- To rejon Małego Koziego. Tam zaobserwowano lecącą osobę. Zgłaszających od miejsca, gdzie ta osoba wylądowała, dzieliło kilkaset metrów. Oni widzieli, że ten człowiek się nie rusza. Śmigłowiec tam poleciał i udało się dostarczyć ratowników - mówi Jakub Hornowski.
Fot. Przemysław Bolechowski
Ratownicy TOPR zastrzegają, że na razie trudno mówić o przyczynach śmiertelnego wypadku. Najpewniej było to poślizgnięcie się i upadek z dużej wysokości.
Obecnie w Tatrach jeszcze w wielu miejscach zalega śnieg, szczególnie w żlebach jak i po północnej stronie gór. Warto o tym pamiętać planując wycieczki w wyższe partie Tatr. Niezbędne są raki i czekan oraz odpowiednie umiejętności i wiedza.
(Przemysław Bolechowski/ko)