Zakopiańska prokuratura bada sprawę śmierci bezdomnego w Zakopanem. Karetka pogotowia z lekarzem dotarła do mężczyzny dopiero po 40 minutach. - informuje Gazeta Krakowska. Ambulans próbowały wezwać dwie turystki, które zauważyły 59-letniego mężczyznę, który leżał na schodach sklepu, wzywał pomocy i nie mógł się ruszać.
Dyspozytor pogotowia miał najpierw wysłać do mężczyzny karetkę z zakopiańskiego szpitala, ale później przekierować ją na inne wezwanie. Do bezdomnego wysłano ambulans z Bukowiny Tatrzańskiej. Na jej pokładzie byli jednak tylko ratownicy medyczni.
Próbę reanimacji mężczyzny pojęli strażacy, później zespół karetki z Bukowiny. Lekarz, który dotarł na miejsce po 40 minutach stwierdził zgon. Prokuratura bada czy dyspozytor z krakowskiego pogotowia ratunkowego nie popełnił błędu i nie przyczynił się do śmierci 59-latka.
Joanna Orszulak/bp