Michał M. sam poinformował policję o tym, że jest zabójcą. Został zatrzymany w innej sprawie - za zaatakowanie nożem przechodnia. Podczas przesłuchania nieoczekiwanie przyznał, że to on jest winny zabójstwa z 2015 roku. Wskazał też 5 osób, które pomogły mu ukryć zwłoki. 24-latek podkreślał, że zabił pod wpływem "narkotykowego amoku".
Do zdarzenia doszło w mieszkaniu przy alei Tysiąclecia w Nowym Targu. Sprawca i ofiara brali razem byli na imprezie. W pewnym momencie zaczęli się kłocić. Doszło do przepychanki, w trakcie której Michał M. wyciągnął nóż i dźgnął swojego znajomego. Innym uczestnikom imprezy kazał pomóc w ukryciu zwłok. Zagroził im śmiercią, jeśli odmówią.
Michał M. tłumaczy, że brał amfetaminę i za nóż chwycił pod wpływem narkotykowego szału. Grozi mu dożywocie. Pięciu osobom, które pomagały ukryć zwłoki grozi do 5 lat więzienia. Dwóch z nich przyznało się już do winy.
(Karol Surówka/ko)