Wraz z zimowymi warunkami na Podhalu pojawili się amatorzy wrażeń na skuterach śnieżnych. Część z nich korzysta ze specjalnie wyznaczonych prywatnych terenów, ale większość niestety nic sobie nie robiąc z przepisów, rozjeżdża leśne drogi i szlaki. Skutery nie tylko niszczą przyrodę w tatrzańskich lasach, ale stanowią realne zagrożenie dla pieszych turystów i narciarzy skiturowych, którzy korzystają z leśnych ścieżek. Jan Czaja nadleśniczy Nadleśnictwa Krościenko przyznaje, że proceder jest nagminny a ściganie piratów leśnych niezmiernie trudne
posłuchaj materiału Przemysława Bolechowskiego
Pojazdy nie mają rejestracji, więc ich ściganie jest utrudnione. Identyfikacja sprawcy jest ograniczona lub wręcz niemożliwa. Jeżeli osoba nie jest ujęta na miejscu, to nawet zrobione zdjęcie nic nie daje.
Rozjeżdżanie skuterami śnieżnymi leśnych szlaków jest wykroczeniem - w razie przyłapania na gorącym uczynku, kierujący takim pojazdem karany jest mandatem. Ale jak mówią okoliczni mieszkańcy zazwyczaj są to turyści z zasobnym portfelem i nic sobie nie robią z kilkusetzłotowej kary. A na wszechobecne skutery śnieżne narzekają nie tylko leśnicy czy turyści i narciarze, ale i mieszkańcy domów sąsiadujących z lasem. Ryk silników, krzyki i rozjeżdżanie ich prywatnych dróg prowadzących do lasów to niestety codzienność.