"Tego sobie nie można wyobrazić" - mówiła naszej reporterce Teresie Gut kobieta, która w czasie uderzenia pioruna była na szczycie Giewontu. Jej stan teraz jest dobry. Wyszła w góry z rodziną. Ale jak relacjonuje, w jednej chwili wszyscy stracili przytomność.
- Wyszliśmy, było normalnie. Nagle wyszły chmury. Jak schodziliśmy, piorun w nas strzelił. Byłam przy samym krzyżu, mój mąż został porażny piorunem, został jeszcze w szpitalu. Ja miałam mniejsze obrażenia - mówi poszkodowana kobieta.
Ranni z Giewontu i innych rejonów Tatr byli transportowani do szpitala w Zakopanem. Jak powiedziała, w rozmowie z naszą reporterką, wicedyrektor placówki, trafiło tam około 140 osób. Wielu z nich zostało przewiezionych do innych placówek. Najciężej ranni trafili m.in. do Krakowa.
Na SORze w Zakopanem cały czas jest kilkadziesiąt osób.
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres opinie@radiokrakow.pl
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.
Teresa Gut/jgk