Już 114 interwencji odnotowali w Tatrach ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego od 24 czerwca, czyli od początku wakacji. W 41 przypadkach musieli użyć śmigłowca ratunkowego. Na szczęście obyło się bez śmiertelnych ofiar.
- Wypadków śmiertelnych nie było, ale pomogliśmy 130 osobom. To więcej jak w analogicznym okresie roku poprzedniego. Mamy wzrost wypadkowości o 20%. Jest więcej ludzi, więcej przyczyn wypadków. Głównymi przyczynami są potknięcia i poślignięcia. Z roku na rok widzimy jednak coraz więcej zachorowań. Nasze społeczeństwo jest niestety coraz słabsze, coraz bardziej chore - mówi Andrzej Marasek, ratownik TOPR.
Nie było jeszcze w te wakacje trudnych akcji ratunkowych w terenie wysokogórskim. Ponad połowa interwencji dotyczyła urazów kończyn w tatrzańskich dolinach.
RK/ko