Nie żyje kobieta przygnieciona przez drewnianą reklamę w Białce Tatrzańskiej. 7-letni chłopiec został przewieziony śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Początkowo policja podawała, że w wypadku została ranna dziewczynka.
Posłuchaj rozmowy reporterki Radia Kraków z Grzegorzem Worwą – Komendantem Powiatowym PSP w Zakopanem
Na miejsce wypadku szybko dotarli ratownicy na pokładzie dwóch śmigłowców – LPR oraz TOPR. Drewniana, masywna tablica spadła na poszkodowanych na parkingu przed znaną stacją narciarską w Białce Tatrzańskiej.
"Pierwsi na miejscu pojawili ratownicy term. To oni wyciągnęli rannych spod konstrukcji i udzielili pierwszej pomocy. Kobieta najprawdopodobniej zginęła na miejscu" - mówi Radiu Kraków Grzegorz Worwa – komendant powiatowy PSP w Zakopanem.
Przyczyny i okoliczności wypadku bada policja i prokuratura. Na miejscu oględziny prowadzili też biegli i inspektorzy nadzoru budowlanego. "Konstrukcja mogła ważyć nawet dwie tony" - powiedział reporterce Radia Kraków jeden z inspektorów.
Na Podhalu wieje halny. Od rana strażacy już kilka razy wyjeżdżali usuwać skutki silnego wiatru. A według IMGW w górach wiatr może osiągać prędkość do blisko 90 kilometrów na godzinę. Wietrznie ma być do wieczora.
(RK/PAP/ew)