Odkąd ruszyły na Podhalu pierwsze wyciągi, od razu pojawili się też pierwsi kontuzjowani narciarze. Codziennie do zakopiańskiego szpitala zgłasza się od kilku do kilkunastu poszkodowanych pechowców. Lekarze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego zaznaczają jednak, że to dopiero początek. Prawdziwy wysyp poszkodowanych zaczyna się po świętach Bożego Narodzenia.
Posłuchaj relacji Przemka Bolechowskiego
Rocznie lekarze ortopedzi zakopiańskiego szpitala udzielają pomocy medycznej ponad 3 tysiącom narciarzy i snowboardzistów. Sezon na popularnych "połamańców" już się zaczął i praktycznie codziennie na zakopiański Szpitalny Oddział Ratunkowy trafiają ci dla których jazda na nartach zakończyła się pechowo
- Jeździłam na snowboardzie po raz pierwszy i wykręciła mi się noga - mówi Radiu Kraków jedna z turystek.
Na szczęście z każdym rokiem jest coraz mniej poszkodowanych narciarzy z poważnymi obrażeniami głowy. Co prawda obowiązek jazdy w kasku dotyczy tylko dzieci i młodzieży, ale i dorośli coraz częściej myślą o swoim bezpieczeństwie. A narty carvingowe powodują, że nawet przeciętni narciarze na stokach osiągają coraz większe prędkości.
(Przemek Bolechowski/ew)