Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pożar schroniska na hali Kondratowej w Tatrach został opanowany

Ogień na poddaszu budynku zauważono po 16. Pożar szybko ugaszono - mówi Sebastian Woźniak, rzecznik małopolskich strażaków.

Pożar schroniska na hali Kondratowej w Tatrach został opanowany
fot: PAP/Grzegorz Momot

Posłuchaj wypowiedzi

Strażacy szybko i sprawnie opanowali ogień. Pożar objął około 20 metrów kwadratowych poddasza i konstrukcji dachu. Jeszcze przed przyjazdem strażaków personel ewakuował 21 osób i podjął próbę ugaszenia ognia.

Na miejscu jest jeszcze 15 zastępów straży pożarnej. Rozbierają część dachu, aby mieć pewność, że ogień został dogaszony.  

Schronisko na hali Kondratowej to w całości drewniany budynek i najmniejsze schronisko w polskich Tatrach. Położone jest przy popularnych szlakach, m.in. na Giewont.

fot: PAP/Grzegorz Momot

Dzięki zaangażowaniu turystów, schronisko na Hali Kondratowej w Tatrach, które we wtorek stanęło w płomieniach, zostało uratowane. Chociaż jednostki straży pożarnej dotarły na miejsce szybko, to pożar zdołano ugasić przed ich przybyciem. Gdyby nie szybka akcja, mogło dojść do większej tragedii – ocenił komendant PSP w Zakopanem Grzegorz Worwa.

"Do pożaru na Hali Kondratowej doszło w dzień, dlatego został on szybko zauważony. Poza tym przebywało tam wielu turystów, którzy pomogli pracownikom schroniska, dzięki czemu akcja została przeprowadzona sprawnie. Dzięki szybkiej akcji pracowników schroniska i turystów nie doszło do większej tragedii" – powiedział PAP komendant zakopiańskiej straży.

Oprócz pracowników schroniska, którzy rozpoczęli akcję gaśniczą, w gaszeniu pomagali turyści. Z kilkoma osobami rozmawiał korespondent PAP.

"Byliśmy akurat na szlaku. Wracaliśmy z wycieczki, z Giewontu, a idąc do góry zatrzymaliśmy się właśnie w tym schronisku na posiłek. Wracając na dół zauważyliśmy, że jest duże zadymienie w okolicy schroniska i już wyciągnąłem telefon, żeby dzwonić na 112, ale zobaczyłem, że jest już dużo ludzi na miejscu, także podbiegłem na dół. Zobaczyłem, że jedni pomagali, drudzy się przypatrywali. Postanowiliśmy z kilkoma innymi turystami zrobić, co się da, żeby to schronisko ratować" – opowiadał jeden z turystów biorących udział w akcji.

"Wyciągnęliśmy węże gaśnicze, podłączyliśmy je do hydrantu, puściliśmy wodę i polewaliśmy dach tam, gdzie było największe zadymienie. Była też tam drabina. Wyszliśmy na nią i bezpośrednio laliśmy wodę na dach, tam gdzie było największe zadymienie. Tak było do momentu przyjazdu straży pożarnej. Siedzieliśmy na dachu i walczyliśmy, żeby uratować to schronisko" – mówił Maciej z Gdańska.

"Było więcej osób, które pomagały gasić pożar. Zrobiliśmy to, co byliśmy w stanie zrobić. Pomagaliśmy tak, jak tylko potrafiliśmy. Było dużo nerwów, ale w końcu udało się uratować schronisko. Woda lała się do samego dołu, także wszystko jest przemoczone. Tam naprawdę wszystko działo się bardzo szybko. Było dużo emocji i nerwów. Straż przyjechała dosyć szybko" – relacjonowała turystka z Torunia, Marcelina.

Schronisko na Hali Kondratowej nie jest łatwo dostępne dla pojazdów, zwłaszcza ciężkich samochodów gaśniczych. Do schroniska mogły dotrzeć jedynie samochody gaśnicze terenowe, ponieważ prowadzi tam trakt śródleśny, skalisty z dużymi wzniesieniami.

"Do pożaru zostało zadysponowanych kilkanaście jednostek, ale na miejsce do samego schroniska dotarły dwa wozy gaśnicze z terenowym napędem i kilka samochodów terenowych. Na szczęście pracownicy schroniska zadziałali dosyć szybko. Pomogli turyści, którzy przebywali w okolicy i pożar się nie rozwinął. Jak dotarliśmy na miejsce to ognia już nie było. Dzięki szybkiej akcji nie ma dużych strat" - ocenił komendant Worwa.

Spłonęła konstrukcja dachu na powierzchni około 20 m kwadratowych w okolicach komina. Część budynku została też zalana w trakcie prowadzenia akcji gaśniczej. Na miejsce, oprócz Państwowej Straży Pożarnej z Zakopanego, dotarły jednostki z OSP z Olczy, Dzianisza i Kościeliska.

Strażacy prowadzili prace rozbiórkowe spalonej konstrukcji i zabezpieczyli plandekami spalony fragment dachu. Zarzewie ognia było w okolicach komina, więc tam najprawdopodobniej powstał pożar – ocenił komendant.

Schronisko turystyczne PTTK na Hali Kondratowej w całości jest zbudowane z drewnianych bali. Mieści się przy południowej ścianie Giewontu na wysokości 1333 m n.p.m. Jest to najmniejsze schronisko w polskich Tatrach. Dysponujące 20 miejscami w pokojach 6- i 8-osobowych.

Budynek został wzniesiony przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie w latach 1947–1948. W 1953 r. schronisko zostało częściowo zniszczone przez kamienną lawinę, która zeszła ze stoków Giewontu.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"