Chodzi o słynnego niedźwiedzia o imieniu Iwo, który potrzebował zaledwie tygodnia, aby pokonać trasę z Tatr przez Słowację aż na Węgry. Specjaliści wiedzieli, że niedźwiedzie to gatunek, który potrafi pokonywać wielokilometrowe przestrzenie, ale nie wiedzieli, że są osobniki aż tak wytrwałe w wędrówkach. Przyrodnicy mogą obserwować wędrówki misia dzięki obroży GPS, jaką ma na szyi.
Posłuchaj co mówi Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego
Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego tłumaczy, że dla niedźwiedzi Tatry są zapewne za małe, choć w ich życiu to najważniejsze miejsce.
"Niedźwiedzie wychodzą i na przedpola Tatr. Ale zawsze do nich wracają na sen zimowy czy z powodu rui. Bez Tatr nie obyłyby się" - mówi Radiu Kraków Zięba.
Rok temu TPN odłowił niedźwiedzia Iwo i zaopatrzył go w nadajnik GPS. Dzięki temu teraz znany jest jego każdy krok i stąd wiadomo, że zwierzę wybrało się aż na Węgry. Specjaliści podejrzewają, że jego wędrówka to może poszukiwanie partnerki.
Jak się okazuje, Iwo pokonał trasę w wielu miejscach bardzo blisko ludzkich siedzib. Udało mu się bezpiecznie przejść przez wiele dróg i linii kolejowych. Słowacją autostradę D1 pokonał dzięki specjalnemu szerokiemu przejściu dla zwierząt poprowadzonemu właśnie nad drogą. Specjaliści cały czas obserwują zwierzę i liczą na kolejne ciekawe obserwacje.
Jednocześnie pracownicy TPN przestrzegają turystów przed aktywnością zwierząt w Tatrach. Ostatnio niedźwiedzia rodzina była widziana w rejonie Kasprowego Wierchu. Pracownikom PKL-u udało się nawet zrobić im zdjęcia. Przyrodnicy apelują do turystów o rozważne zachowanie w sytuacji spotkania ze zwierzętami na szlaku. CZYTAJ
(Przemysław Bolechowski/ew)