Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Łania z zakleszczoną pokrywą śmietnika na szyi w Zakopanem. Na razie bez próby uśpienia

Co najmniej od końca lipca po Zakopanem chodzi łania z zakleszczoną na szyi plastikową pokrywą kosza na śmieci. Straż miejska podjęła bezskuteczną próbę uwolnienia zwierzęcia i po konsultacji z lekarzem weterynarii zdecydowała, że na razie nie będzie podejmowana próba czasowego uśpienia łani.

Fot. PAP/Grzegorz Momot

Wspólnie z funkcjonariuszami PSP strażnicy próbowali uwolnić łanię i ręcznie usunąć plastikową pokrywę, ale zwierzę nie dało się złapać. Akcja odbywała się w obecności lekarza weterynarii i trwała blisko trzy godziny.

- Łania jest z młodym, przez co jej odłowienie jest bardziej utrudnione, zaś element plastiku nie zagraża bezpośrednio jej życiu. Sprawa jest cały czas przez strażników monitorowana – powiedział PAP komendant zakopiańskiej SM Leszek Golonka.

Po konsultacji z lekarzem weterynarii uznano, że łania może obecnie normalnie jeść i funkcjonować z plastikową pokrywą na szyi. Dlatego na razie podjęto decyzję, aby nie podejmować próby jej czasowego uśpienia i odłowienia, ponieważ mogłoby to wyrządzić zwierzęciu więcej szkody niż pożytku.

Jednym z rozważanych rozwiązań było podanie łani środka usypiającego za pomocą strzału. Jak jednak wyjaśnił edukator Tatrzańskiego Parku Narodowego Tomasz Zając, taki środek zaczyna działać dopiero po około 10-20 minutach. W tym czasie spłoszone zwierzę mogłoby uciec, a należy mieć na uwadze, że ma młode. Istnieje także ryzyko, że podczas panicznej ucieczki doszłoby u łani np. do zawału serca lub innego groźnego wypadku.

Najprawdopodobniej do zakleszczenia doszło, gdy łania szukała pokarmu w koszu na śmieci. Podczas wyciągania głowy z pojemnika na jej szyi pozostała jego górna część. Łani cały czas towarzyszy jedno młode.

Jelenie i łanie na ulicach Zakopanego od kilku lat są codziennością. W ostatnim czasie jeleń pojawił się nawet na zatłoczonych Krupówkach. Wcześniej na ul. Jagiellońskiej w centrum miasta doszło do walki dwóch jeleni. Były też przypadki, że dokarmiane przez turystów zwierzęta atakowały ludzi, choć ataki te nie były groźne.

Jak informuje zakopiański magistrat, strażnicy miejscy od czasu pojawienia się jeleni i łań na ulicach miasta już kilkaset razy podejmowali interwencje dotyczące tych zwierząt. Najczęściej były one przepędzane z ruchliwych ulic, gdzie stwarzały zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Zdarzało się również, że zwierzęta, uciekając w popłochu, raniły się lub zawisały na ogrodzeniach.

Władze Zakopanego prowadzą także działania edukacyjne i ostrzegają mieszkańców oraz turystów przed zbliżaniem się do dzikich zwierząt i ich dokarmianiem. Sukcesywnie wymieniane są również kosze na odpady na takie, które utrudniają zwierzętom dostęp do pozostawionych w nich resztek jedzenia.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"