Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kontrowersyjny znak zakazu „za potrzebą” w Kuźnicach. TPN tłumaczy, o co chodzi

W Tatrach to nic nowego – znak zakazujący załatwiania potrzeb fizjologicznych przy szlaku. Ale ten konkretny, ustawiony tuż obok dworca w Kuźnicach, wywołuje konsternację. Najbliższa toaleta znajduje się ledwie kilkadziesiąt metrów dalej. Turyści się dziwią, kierowcy milczą, a Tatrzański Park Narodowy tłumaczy: to nie absurd – to konieczność. Problem z zanieczyszczeniem górskich szlaków odchodami jest większy, niż mogłoby się wydawać. Zagraża nie tylko estetyce, ale i zdrowiu ludzi oraz dzikich zwierząt.

 Kontrowersyjny znak zakazu „za potrzebą” w Kuźnicach. TPN tłumaczy, o co chodzi
Konrowersyjny znak w Kuźnicach, fot. Filip Drożdż

Posłuchaj materiału Filipa Drożdża

Choć znak zakazujący załatwiania potrzeb fizjologicznych przy górskich szlakach nie jest w Tatrach niczym nowym, to ten przy dworcu w Kuźnicach wzbudza spore zdziwienie. Zwłaszcza, że najbliższa toaleta znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od piktogramu.

Chodziliśmy trochę po szlakach, no i niestety ludzie tak robią. Ciężki temat. To jest fizjologia człowieka i no różnie bywa. Chodzimy, jelita ruszają, no i co w takiej sytuacji zrobić? To może się przydarzyć każdemu z nas, prawda? Akurat w tym miejscu to jest dziwne, ponieważ to są zaraz ubikacje. Nie wiem, czy mają za mało pieniędzy. Przecież można pójść się załatwić. Od tego są toalety. Ale z drugiej strony jak się zostawi po sobie porządek, zakopie się co tam trzeba, to ja nie widzę problemu – mówią mieszkańcy i turyści.

Niektórzy turyści po zapoznaniu się ze znakiem zadają pytania, czy po drodze też ten znak będzie?

Zakazy są do pierwszego skrzyżowania, także...

Według Tatrzańskiego Parku Narodowego nietypowy znak nie jest kierowany do turystów, lecz do lokalnych przewoźników, którzy chcąc zaoszczędzić czas, zamiast toalety wybierają zarośla przy dworcu.

Problem poważniejszy, niż mogłoby się wydawać

Kierowcy obecni na miejscu nie chcieli komentować sprawy. Tymczasem problem zanieczyszczenia poboczy szlaków ludzkimi odchodami jest poważniejszy, niż mogłoby się wydawać.

W tamtym roku polskie Tatry odwiedziło ponad 5 milionów turystów. Takie liczby generują coraz większe problemy z zanieczyszczeniem środowiska.

Do miejsc, do których może dojechać samochód, mamy toalety. Natomiast powyżej lasu, powyżej schronisk takich toalet już nie ma. Poza szlakiem są ścieżki wydeptane i miejsca utrwalone, gdzie turyści chodzą za tak zwaną potrzebą fizjologiczną

- mówił leśniczy Tadeusz Rusek.

Wyjaśnia, że odchody pozostawione przez ludzi są szkodliwe dla zwierząt:

Mieliśmy w przeszłości przypadek martwej kozicy znalezionej w Dolinie Kasprowej. Po sekcji okazało się, że zarażona była tasiemcem.

Ucierpieć mogą nie tylko zwierzęta, ale i ludzie:

Przychodzą deszcze, wypłukują te nieczystości i zlewniami tej wody są strumyki, potoki tatrzańskie. Spożywanie wody z potoków grozi więc zakażeniem się bakteriami kałowymi. Pewnie załatwieniem sprawy byłyby woreczki. Są już firmy produkujące od dawna takie patenty. Tylko, że my nie mamy takich zwyczajów, takich nawyków. Na razie w świadomości polskiego turysty to odległy temat.

W ramach testu władze parku planują rozdawać turystom specjalne woreczki z granulatem do zbierania nieczystości. Takie rozwiązania z powodzeniem funkcjonują między innymi w USA i Kanadzie.

Na razie projekt jest na etapie uzgodnień. Najwcześniej ruszy jesienią. Ponadto na terenie parku stopniowo budowana jest kanalizacja.

Teraz prace trwają w Dolinie Kościeliskiej. Nowy system umożliwi w przyszłości rezygnację z przenośnych toalet i zamontowanie ich na stałe.

Komentarze

Powiązane

  • Była uznawana za cud techniki. 90 lat temu rozpoczęto budowę kolejki linowej na Kasprowy Wierch

    Radio Kraków

  • Były fioletowe Krokusy, a teraz w Tatrach czas na... różowe dywany

    Filip Drożdż

  • Układają kopczyki z kamieni w górach, ale przyroda wcale nie ma z tego korzyści

    Filip Drożdż

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"