Brak wyobraźni wśród turystów znów dał o sobie znać. Wczoraj wieczorem na Polanie Włosienickiej na zjazd saniami czekało ponad 300 turystów. Wielu był0 pod wpływem alkoholu. Kiedy strażnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego poinformowali, że część z nich będzie musiała wracać pieszo, doszło do awantury.
Mimo trudnych warunków wielu turystów, w tym rodziny z dziećmi, udało się do Morskiego Oka. Jak powiedział mi komendant straży Tatrzańskiego Parku Narodowego już około 13 na Polanie Włosienickiej skąd odjeżdżają sanie na Palenicę Białczańską ustawiła się ogromna kolejka. Część z turystów była pod wpływem alkoholu.
Kiedy strażnicy poinformowali, że ostatnie sanie zjadą o godzinie 17, turyści zaczęli się awanturować i wyzywać mundurowych. Jeden z nich proponował nawet łapówkę za zwiezienie go radiowozem straży. Ostatecznie strażnicy zwieźli 3 matki z dziećmi i Niemca, który skręcił nogę na trasie. Reszta turystów musiała wrócić na dół pieszo.
Do podobnej sytuacji doszło kilka dni wcześniej...
Grupa 45 osób poprosiła służby ratownicze o zwiezienie z ... Morskiego Oka
Joanna Orszulak/bp