Chodzi dokładnie o 300 tysięcy złotych. Właśnie o taką kwotę władze Nowego Targu zmniejszyły dotację dla zakładu komunikacji. W tym roku nowotarskie MZK, zgodnie z wcześniejszym planem, na przewozy pasażerskie miało dostać 1,3 mln złotych, jednak nowy burmistrz miasta uznał, że kwota ta jest stanowczo za wysoka. Tymczasem jak ostrzega MZK, obcięcie dotacji może oznaczać likwidację niektórych linii autobusowych a nawet zwolnienia części pracowników.
Grzegorz Watycha, burmistrz Nowego Targu tłumaczy, że MZK powinno przede wszystkim zadbać o większą liczbę pasażerów, która korzystałaby z komunikacji zbiorowej. "Pojawił się głos ze strony załogi, jak chodzi o niezadowolenie. Wiadomo, że pracownicy się boją, że mniejsza dotacja może przełożyć się na redukcję etatów. To zrozumiałe. Ja się jednak musze troszczyć o to, żeby te pieniądze były racjonalnie wydawane. Niestety sprzedaż biletów i stopień wykorzystania taboru pozostawia wiele do życzenia" - tłumaczy Watycha.
Władze Nowego Targu wskazują również na malejące ceny paliw, co na pewno pozwoli Miejskiemu Zakładowi Komunikacji sporo zaoszczędzić. Jednocześnie burmistrz miasta zapowiada, że będzie walczyć z nieuczciwymi praktykami stosowanymi przez niektórych busiarzy, co powinno pomóc MZK. Dyskusja na temat wysokości finansowania komunikacji zbiorowej w tym roku trwa.
(Przemysław Bolechowski/ko)