Urząd miasta w Zakopanem będzie walczyć o zachowanie hotelu Morskie Oko w Zakopanem. Powiatowy inspektorat nadzoru budowlanego wydał decyzję w sprawie rozbiórki hotelu. Zarówno właściciel jak i urząd miasta może odwołać się. Zakopiański magistrat zamierza to wykorzystać, ponieważ obiekt ma dużą wartość historyczną.
Posłuchaj co mówi powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem, Jan Kęsek
Ten budynek ma nie tylko wartość architektoniczną, ale też historyczną, kulturalną. Likwidacja kolejnego obiektu pozbawia miasto charakteru, który świadczy o tożsamości Zakopanego - podkreśla Marta Gradkowska z zakopiańskiego Urzędu Miasta. Przypomina, że z tym z tym miejscem są związani między innymi Eugeniusza Bodo, Helena Modrzejewska, Aleksander Zelwerowicz oraz wielu innych. Hotel Morskie Oko powstał prawie sto dwadzieścia lat temu. Jeśli decyzja się uprawomocni, właściciel będzie musiał go wyburzyć w całości.
Pierwsza decyzja o wstrzymaniu przebudowy dawnego hotelu zapadła 25 lat temu. Nie była jednak egzekwowana przez urzędników a właściciel coraz mocniej zmieniał budynek. Teraz z dawnego kształtu zostały jedynie dwie ściany i... oskarżenia o samowolę budowlaną.
- Mimo sentymentu musiałem wydać tę decyzję - tak nakaz rozbiórki komentuje powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem, Jan Kęsek. Powody decyzji o rozbiórce są bardzo poważne. "W ciągu 2 lat zebraliśmy kilka tomów dokumentacji. Stwierdziliśmy, że od 1991 roku są prowadzone roboty budowlane. Dwukrotnie były one wstrzymywane" - dodaje Kęsek. Mimo tego, kontynuowano rozbudowę. W praktyce oznaczało to jednak samowolę budowlaną.
Decyzja nadzoru budowlanego nie jest prawomocna. Dlatego właściciel może jeszcze uratować budynek. Kamienica, w której mieścił się hotel, stoi na Krupówkach już prawie od 120 lat i jest wpisana do rejestru zabytków. Jeśli zrealizuje się najgorszy scenariusz, budynek będzie musiał zniknąć.
Co zrobi obecny właściciel hotelu - biznesmen Andrzej Stoch? Na razie do nadzoru budowlanego nie wpłynęło od niego żadne pismo. Właściciel ma dwa tygodnie na odpowiedź w tej sprawie.
(Bartłomiej Grzankowski/ko/bp)