Będzie zażalenie na decyzję limanowskiej prokuratury. Śledczy zapowiedzieli, że nie będzie śledztwa w sprawie rzekomego niedopełnienia obowiązków przez policjantów z Zakopanego i Bukowiny Tatrzańskiej. Chodzi o listopadowy protest ekologów w obronie koni na drodze do Morskiego Oka w Zakopanem. Doszło wtedy do szarpaniny z fiakrami. Przedstawiciele fundacji Viva, która wspierała protest są właśnie w drodze do prokuratury w Limanowej.
Posłuchaj co mówi Zbigniew Gabryś, rzecznik prokuratury okręgowej w Nowym Sączu
- Prokurator dokonał szczegółowej analizy zdarzenia. Gdy policja pojawiła się na miejscu, nie doszło do sytuacji, w której można by zarzucić obecnym funkcjonariuszom niedopełnienie lub przekroczenie obowiązków - mówi Radiu Kraków Zbigniew Gabryś, rzecznik prokuratury okręgowej w Nowym Sączu.
Przedstawiciele warszawskiej fundacji Viva uważają jednak, że odmówienie wszczęcia postępowania przez prokuraturę jest skandaliczne i niedopuszczalne. Jak powiedziała Radiu Kraków Anna Plaszczyk z fundacji, policja pojawiła się na miejscu, ale stała 200 metrów dalej i nie ochraniała protestujących. Doszło do szarpaniny i przepychanek.
Fundacja zapowiada także zawiadomienie prokuratury o tym, że górale, którzy pojawili się w listopadzie na drodze do Morskiego oka brali udział w nielegalnym zbiegowisku.
Sprawa, którą badała limanowska prokuratura to tylko jeden z wątków całej historii. W innych prokuraturach toczą się m.in. sprawy o pobicie jednego z uczestników akcji, a także dotycząca pobicia i naruszenia nietykalności jednego z policjantów.
(Marta Jodłowska/ew)