To już 77. rocznica wybuchu II wojny światowej. "Walki w rejonie Jordanowa i Wysokiej to ważny punkt Kampanii Wrześniowej, choć nie tak znany jak choćby Westerplatte - przekonują historycy".
Posłuchaj co mówi dr Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej
"To miejsce to Westerplatte południa" - tak o Wysokiej, małopolskiej miejscowości leżącej koło Jordanowa, mówią mieszkańcy, ale także historycy. To właśnie tam - podobnie jak w przypadku Gdańska i Westerplatte - 1 września Polskę zaatakowały wojska niemieckie. Bohaterska obrona przed najeźdźcą na południu Polski, nie przedarła się do świadomości tak mocno jak w przypadku obrony Westeplatte, ale jak przekonuje dr Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej - warto przypominać o tym wydarzeniu.
"Można to nazywać Westerplatte, jeżeli myślimy o placówce, która z uporem i długo broniła się, realizując swoje zadania, które miały ważne znaczenie dla przebiegu frontu na tym odcinku wojny wrześniowej. O działaniach wokół Jordanowa i okolic mówi się co roku lokalnie, warto żeby te miejscowości funkcjonowały również w pamięci zbiorowej w całej Polsce" - tłumaczy dr Korkuć.
W czasie walk w Wysokiej, 10. Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka wraz z oddziałami Korpusu Ochrony Pogranicza i Obrony Narodowej, skutecznie wstrzymywała marsz wojsk niemieckich w głąb Polski. W wyniku tych działań opóźniających, Armia Kraków nie została zamknięta w kleszcze. Ale cena była też wysoka. W odwet za zdecydowany opór i walkę Niemcy spalili całą wieś.
Teraz - jak co roku - 1 września na cmentarzu wojskowym w Wysokiej odbywają się uroczystości upamiętniające te wydarzenia.
Grzegorz Krzywak/Radio Kraków