Jest policyjne śledztwo ws. wypadku w przedszkolu w Wadowicach. W piątek 2,5-letni chłopiec spadł tam z huśtawki i poważnie zranił się w głowę. Jak wynika z relacji matki i ojca chłopca - opiekunki zamiast zadzwonić na pogotowie, wezwały rodziców. Gdy ojciec dotarł na miejsce, zauważył, że dziecko wciąż silnie krwawi i tracić przytomność. Dopiero wtedy wezwano karetkę. W szpitalu okazało się, że 2,5-latek ma wstrząs mózgu.
"W ramach tego postępowania postaramy się odtworzyć cały przebieg wydarzenia. Jaka była reakcja obsługi przedszkola, choćby w związku z udzieleniem pierwszej pomocy chłopcu" - mówi Radiu Kraków Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.
2,5-latek został przewieziony z SORu w Wadowicach do szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Jego stan jest stabilny.
(Karol Surówka/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: