"Kompletnie nie rozumiem tej sytuacji" - tak awanturę wokół pomnika Armii Czerwonej w Nowym Sączu komentował w Radiu Kraków Włodzimierz Bernacki - poseł Prawa i Sprawiedliwości. W sobotę przed pomnikiem manifestowało około stu osób. Oblali go farbą. Doszło do zamieszek. Protestujący zapowiedzieli, że jeżeli pomnik w ciągu miesiąca nie zniknie, sami go rozbiorą. "To akt desperacji" - mówił poranny gość Radia Kraków.
Fragment rozmowy Jacka Bańki z Włodzimierzem Bernackim, posłem PiS.
Jak pan ocenia atak na pomnik Armii Czerwonej w Nowym Sączu?
To jest akt desperacji. Nie wyobrażam sobie, jak można dopuścić do sytuacji, gdzie po dwudziestu paru latach mamy do czynienia z pomnikami przypominającymi okupację sowiecką. W Charkowie zburzono pomnik Lenina. To jest symbol niemocy i indolencji urzędniczej. Coś, co się kładzie cieniem na działalności władz Nowego Sącza.
Rządzi tam PiS. Nie można tego przyspieszyć?
Oczywiście. Zdaję sobie sprawę, że na poziomie samorządu, ci, którzy władzę sprawują są w pewnej części ubezwłasnowolnieni w tej sferze działania.
Prezydent Nowak jest ubezwłasnowolniony?
Tak. Prezydent Nowak mimo kolejnych uchwał samorządu, nie zrobił nic, żeby pomnik usunąć. Panie prezydencie niech pan to uczyni, bo Kraków źle na to patrzy.
Przypominamy: Przepychanki po manifestacji pod pomnikiem Armii Czerwonej w Nowym Sączu